Sr Nott wycelował różdżkę w stronę Hermiony. I wypowiedział zaklęcie Cruciatus. Dziewczyna patrzyła błagalnie na Rona. który stał jak słup i nic nie zrobił by jej pomóc. Dziewczyna upadła na kolana i wydała krzyk z gardła. Ból przeszywał ją niemiłosiernie.
-Expelliarmus- Usłyszała znajomy głos
Zaklęcie wytrąciło mężczyźnie różdżkę z rąk, a ból stał się do wytrzymania. Odwróciła głowę. Za nią stał Draco z wycelowaną różdżką na Notta.
-No proszę! Ojciec nie był by z Ciebie dumny za pomoc szlamie- Zaśmiał się pogardliwie
Podniósł różdżkę z ziemi i uśmiechnął się do chłopaka
-Nie skończyłem zabawy- Odparł znów celując do Gryfonki
W oczach miała łzy.
-Expelliarmus- Draco ponownie rzucił zaklęcie a różdżka Notta wyleciała w powietrze
Mężczyzna chciał ją podnieść, ale nie zdążył gdyż Ślizgon rzucił na niego kolejne zaklęcie
-Drętwota
Dziewczyna jeszcze cała obolała podniosła się z ziemi. Dracon wyciągnął do niej rękę.
-Hermiona! Chodź!- Krzyknął Ron
Gryfonka popatrzyła się z żalem na swojego chłopaka i podbiegła do Smoka. Przy nim czuła się bezpieczna. On jej pomógł. A Ron.. Ron tylko się przyglądał.
-Idziemy!- Stwierdził blondwłosy, gdy jego przeciwnik zaczął powoli zbierać się z ziemi
Złapał dziewczynę za rękę i zaczęli biec przed siebie.
-Hermiona!!- Gryfonka usłyszała jeszcze rozwścieczony głos Ronalda, ale nie zwracała na to uwagi
Nie mogła na niego patrzeć. On mógł ją zabić, a Ron nic nie zrobił. W przeciwieństwie do Draco. Jej największy wróg uratował ją przed wielkimi męczarniami, podczas gdy jej chłopak przyglądał się temu wszystkiemu. Przystanęli gdy byli już w miarę daleko od miejsca zdarzenia.
-Wszystko w porządku?- Spytał z troską Draco
-T.. Tak- Odpowiedziała po czym rozpłakała się
Draco stał zdezorientowany. Nie wiedział co ma teraz zrobić. Powinien zachować maskę zimnego drania. Ale to było trudne. Mimo wszystko został dobrze wychowany i wiedział, że nie może jej teraz zostawić.
Hermiona odwróciła głowę od chłopaka. Nie chciała mu pokazywać jak płacze, nie chciała mu pokazywać, że wcale nie jest taka silna za jaką ją wszyscy uważają. Po za tym to Malfoy. Będzie miał z czego ją wyśmiewać razem ze swoją bandą. Chłopak jednak złapał lekko dziewczyny podbródek i zmusił by na niego spojrzała. Wytarł kciukiem łzę, która spływała po jej policzku.
-Każdego czasem coś łamię w środku i musi to z niego wypłynąć- Uśmiechnął się blado
Hermiona otworzyła szczerzej oczy. Usłyszeć takie słowa od Malfoya to, prawie nie możliwe, a jednak usłyszała je i były one skierowane do niej. Uśmiechnęła się do niego. Chłopak nadal trzymał swoją dłoń na jej policzku. Ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Chciał coś powiedzieć, ale w tym samym czasie coś go odepchnęło od niej tak mocno, że poleciał na ścianę jednego z budynków. Ron podszedł do chłopaka, który próbował podnieść się z ziemi. Draco na jego widok parsknął śmiechem.
-Odwal się od mojej dziewczyny rozumiesz?!!-Wykrzyczał Weasley celując różdżką do blondyna
-Taki bohaterski nagle się zrobiłeś?- Zakpił
Ron zrobił się cały czerwony na twarzy i z siła przywalił Malfoyowi w twarz. Nie trzeba było długo czekać, żeby młody arystokrata mu oddał.
-Dość!-Krzyknęła Hermiona wchodząc pomiędzy chłopaków
-Wołałem za Tobą! Zostawiłaś mnie z tym śmierciożercą i uciekłaś sobie z tą fretką!- Krzyczał Ron
-A Ty mi pomogłeś kiedy ten śmierciożerca próbował mnie zabić?!- Po słowach Hermiony Ron się trochę zmieszał- Nie! Właśnie! Za to Draco mi pomógł! Co z Ciebie za chłopak!- Wykrzyczała
-Napewno lepszy od niego!- Wskazał palcem na Dracona
Chłopak tylko parsknął śmiechem.
-Wiesz co Ron?! Jesteś samolubnym egoistą, który myśli tylko o swoim tyłku! Mogłeś mi pomóc! Ale bałeś się! Robisz mi problemy o wszystko! Przepraszam Ron. Ale to ,,coś'' już się wypaliło. Już nic do Ciebie nie czuje. Z nami koniec- Po tych słowach chłopak zrobił się jeszcze bardziej czerwony.
-A ty niby taka święta, co?! Jesteś zwykłą szlamą! Szkoda, że Ci ten dupek pomógł! Może wtedy zrozumiała byś jak przez Ciebie cierpię- Stracił nad sobą kontrole
Hermiona po tych słowach rozpłakała się. Nie sądziła, że usłyszy coś takiego od Rona. Chciała uciec ale zatrzymały ją silne ramiona Malfoya. Bez namysłu wtuliła się w niego.
-Masz trzy sekundy żeby zniknąć mi z oczu inaczej zrobię Ci krzywdę- Powiedział chłodno Draco głaskając po plecach płaczącą Hermione
-A co ty mi możesz zrobić?! Ah no tak zapomniałem. Przecież jesteś synem śmierciożercy! Pewnie też zabijasz z taką łatwością co on- Zakpił
Po tych słowach Hermiona mometalnie się uspokoiła i spojrzała najpierw na Rona potem na Malfoya, któremu z oczu leciały iskry. Wycelował różdżką w chłopaka i już miał rzucić jakieś napewno nie miłe zaklęcie ale Hermiona złapała go za rękę. Chłopak zdziwiony popatrzył na nią ze zdziwieniem. Dziewczyna podeszła do rudowłosego i zdzieliła mu w policzek z otwartej ręki. Ron popatrzył na nią wściekły i podniósł rękę. Hermiona pewna, że zaraz dostanie zmrużyła oczy. Jednak nic nie nastąpiło. Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Dracona, który trzymał rękę Rona dziwnie wygiętą.
-Nigdy nie waż się podnieść ręki na jakąkolwiek kobietę- Wysyczał blondyn
Ron w tym momencie stracił pewność siebie i ze strachem patrzył na stalowe oczy Malfoya, z których ciskały pioruny.
-Draco...-Odezwała się niepewnie Hermiona kładąc mu rękę na ramieniu
Stalowooki puścił chłopaka posyłając mu zabójcze spojrzenie, a potem odszedł. Brązowowłosa patrzyła jeszcze chwile na niego, a potem skierowała wzrok na Rona, który również już się oddalał.
-Hermi?!- Nagle usłyszała głos za sobą
Odwróciła się i zobaczyła rudą przyjaciółkę.
-Co się stało?- Dodała po chwili widząc zapłakane oczy dziewczyny
-N..nic- Odpowiedziała niepewnie
-Widzę, że coś jest na rzeczy! Płakałaś?! Pewnie przez Malfoya co?!- Powiedziała Ginny wskazując palcem na ledwo już widoczną posturę Dracona
-Ginny.. To przez twojego brata- Odpowiedziała cicho
-Co?! Jak?! Co się stało- Ginny była wyraźnie zaskoczona
-Chodź, wszystko Ci opowiem- Powiedziała wskazując ręką ławkę
Gdy usiadła Hermiona zaczęła wszystko opowiadać od akcji z Sr. Nottem, aż do momentu kiedy Draco nie pozwolił jej uderzyć.
-Nie wierze. Mój brat to jakiś kretyn! Ja sobie z nim porozmawiam! A.. co do Malfoya.. to co się z nim w tym roku stało?- Powiedziała Ginny zdenerwowana i zaskoczona
Hermiona wzruszyła ramionami.
****
-Gdzie zniknąłeś?- Spytał Zabini gdy Malfoy usiadł z powrotem przy stoliku w pubie pod Trzema Miotłami
-Musiałem jeszcze coś załatwić- Odpowiedział na odchodne
Blaise nic nie powiedział tylko oparł się wygodnie na krzesełku i przyglądał się zamyślonemu przyjacielu.
-Śmierciożercy kręcą się po okolicy- Burknął wlepiając wzrok w szybę
-To chyba nic dziwnego. Voldemort zbiera siły, zbiera ludzi, szykują się do wojny- Wyszeptał czarnoskóry
Draco tylko kiwnął głową. Nie chciał dłużej ciągnąć tej rozmowy.
-Patrz! Ruda idzie!- Uśmiechnął się Diabeł
-Blaise, naprawdę? Spodobała Ci się Weasley'ówna?-Zakpił
-N..nie! No dobre może. Ale tylko troszkę!- Zrobił się czerwony na twarzy
Malfoy tylko parsknął śmiechem.
-Ej! Weasley!- Krzyknął blondyn po chwili
Gdy Ginny spojrzała na niego on dał znać ręką żeby podeszła. Niechętnie przyczłapała do stolika.
-Czego?-Warknęła
-Blaise chce z Tobą porozmawiać- Uśmiechnął się
Ginny otworzyła szerzej oczy. Zabini popatrzył na Smoka takim wzrokiem, że gdyby spojrzenie zabijało leżał by już martwy.
-To ja sobie idę. Na razie- Wstał od stołu i uśmiechnął się triumfalnie do czarnoskórego kolegi
On tylko bezgłośnie powiedział ,, Zamorduje Cie''.
-Więc co ode mnie chcesz?- Ginny zmierzyła go wzrokiem
-Em. Bo..-Zaczął się jąkać-Może byśmy.. może byś dała się zaprosić na spacer- Wydukał
Ginny uśmiechnęła się pod nosem.
-Jasne
-Naprawdę?- W jego oczach zabłysły iskierki szczęścia
Ruda skinęła tylko głową. Musiała się koniecznie dowiedzieć o co chodzi. Najpierw miły Malfoy dla Hermi, teraz on dla niej. Coś tu ewidentnie nie gra.
-A teraz przepraszam Cię, ale Harry na mnie czeka- Powiedziała i odeszła od stolika
Blaise w środku, aż płonął z radości. Wtedy do stolika wrócił Draco.
-Zabije Cię gnoju!- Warknął radośnie
-Czyżby randka z wiewiórą?
-Spacer.. żadna randka- Zabini uśmiechnął się pod nosem
****
Po powrocie do Hogwartu Harry, Ginny i Hermiona siedzieli w pokoju wspólnym i rozmawiali o tym co się dzisiaj wydarzyło ciekawego. Nagle do pokoju wspólnego wszedł Ron obejmując Lavender. Hermiona zmierzyła ich wzrokiem. Szybko się pocieszył. On tylko spojrzał na nią z kpiną.
-Idę się przejść-Powiedziała brązowowłosa podnosząc się z kanapy
-Gdzie idziesz?- Spytała Ginny z troską w głosie
-Muszę podziękować Malfoyowi za pomoc- Na te słowa Ron tylko parsknął
Dziewczyna skierowała się do lochów. Stanęła przed wejściem do pokoju wspólnego.
-No tak.. Nie znam hasła- Burknęła do siebie
-Co to może być.. Salazar?-Przejście się nie otworzyło
Kombinowała dalej, do półki na horyzoncie nie pojawił się Blaise. Uśmiechnął się do Hermiony po czym wypowiedział po cichu hasło. Oboje weszli do środka. Siedzący w pokoju wspólnym ślizgoni od razu skierowali podejrzliwy wzrok na dziewczynę.
-Jest u siebie- Szepnął Zabini puszczając jej oczko
Ruszyła do jego dormitorium. Zapukała cicho. Gdy usłyszała ,,proszę'', weszła do środka. Draco leżał na na łóżku bez koszulki, bawiąc się w rękach różdżką.
-Granger?!- Zszedł szybkim ruchem z łóżka
Był idealnie zbudowany, świetnie było widać jego mięśnie, a potargane włosy dodawały mu uroku. Dziewczyna skarciła się w myślach. ,, Nie możesz tak myśleć! To Malfoy!''
-P..przyszłam bo chciałam Ci po..podziękować- Wydukała
-Nie ma sprawy- Uśmiechnął się
-Gdyby nie ty.. to pewnie już była bym martwa- Powiedziała prawie szeptem
Chłopak lekko się zmieszał. Nie wiedział co ma zrobić. Naprawdę zrobiło mu się żal Gryffonki. Poklepał miejsce koło siebie na łóżku na znak by usiadła. Brązowowłosa niepewnie usiadła obok ślizgona.
-Dlaczego mi pomogłeś?-Wypaliła nagle
Draco spojrzała na nią i nie za bardzo wiedział co odpowiedzieć. Po chwili milczenia wreszcie się odezwał
-Jestem jaki jestem. Ale nigdy nie pozwolę skrzywdzić kobiety. Na pewno nie fizycznie- Odpowiedział zgodnie z prawdą
-Nawet zwykłej szla...-Nie dokończyła bo chłopak wszedł jej w słowo
-Przepraszam Cie. Za to, że tak Cie nazywałem. Ale tego nauczyli mnie w domu...- Wydukał, a na twarzy zrobił się cały czerwony
-Rozumiem. Wiem, że miałeś ciężko..Jeśli chcesz, to możesz mi się wygadać- Zaproponowała
W tym momencie dwa głosy w jego głowie prowadziły ze sobą wojnę. Jeden mu podpowiadał, że ma nie okazywać jakichkolwiek słabości, że jest twardy i nie będzie rozmawiał z jakąś mugolaczką o tym. A drugi krzyczał, że tego potrzebuje, że musi się komuś wygadać. Że wtedy mu ulży. Wygrał jednak pierwszy głos.
-Nie ma o czym mówić- Powiedział oschle
-Ok. Jak chcesz
-Musze już iść. Cześć- Dodała po chwili kierując się w stronę drzwi
-Cześć Granger- Odpowiedział i znów położył się na łóżku
Przepraszam was, że rozdział dopiero dzisiaj ale miałam małe problemy z internetem. Na szczęście już wszystko w porządku ;)
Zachęcam do komentowania :3
Następny rozdział pojawi się na weekendzie tak jak zwykle. Mam nadzieje, że nic mi nie utrudni dodanie go :D
Pozdrawiam was serdecznie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz