niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 3

Draco zmierzał w stronę dormitorium gryffonek. Zastanawiając się jak mają wykonać to zadanie, tak żeby się nie pozabijać. Pod drzwiami czekała już na niego Hermiona. Uśmiechnęła się na jego widok. Miała nadzieje, że chociaż on pomoże jej zrozumieć ten przedmiot. Chyba każdy wiedział, że Dracon najlepiej radził sobie na tych zajęciach.
-Chodź- Odezwał się w końcu
Dziewczyna posłusznie skinęła głową i poszła za blondynem.
Weszli do lochów. Nie było tu za przyjemnie. Zimno i panował półmrok. Chłopak prowadził niekończącym się korytarzem.
-Malfoy! Gdzie ty mnie prowadzisz?- Spytała lekko zirytowana gdy skręcili w jakiś nowy korytarz.
-Tu- Uśmiechnął się
Przed oczami dziewczyny ukazała się jakaś stara duża sala.
-Będziemy mogli spokojnie poćwiczyć- Dorzucił wchodząc do środka
Gryffonka uśmiechnęła się pod nosem. Dużo miejsca, nie ma żadnym mebli ani nic. ,,Przynajmniej nic nie uszkodzę''
-To zaczynamy?- Spytała 
 
-EXPELLIARMUS- Draco rzucił zaklęcie a różdżka wyleciała jej z rąk
-Draco!-Warknęła

-Zaczynamy- Uśmiechnął się łobuzersko
Dziewczyna poczłapała po różdżkę i również rzuciła zaklęcie w chłopaka.
Zaklęcia latały po pomieszczeniu. Oni na wzajem ich unikali albo odpierali ataki. Hermionie wychodziło to trochę gorzej. Za to arystokrata miał z niej niezły ubaw.
Drętwota, Expelliarmus, Finite Incantatem, Oncacerous, zaklęcia rzucali jak opętani. Do momentu kiedy Ślizgon nie rzucił jednego zaklęcia. A mianowicie:
-TARANTALLEGRA-Wycelował różdżką w dziewczynę, a ta niemal od razu zaczęła tańczyć
-Malfoy! Odczaruj mnie!- Warknęła cały czas tańcząc

Chłopak nie mógł powstrzymać śmiechu. Zbulwersowana dziewczyna już celowała różdżką w arystokratę gdy znowu wyleciała jej z rąk. Draco trzymał w ręku różdżkę Granger jeszcze bardziej się z tego śmiejąc
-I z czego rżysz bałwanie!- Fuknęła na niego
-Nie wiedziałem, że z Ciebie taka tancerka Granger- Sapnął zwijając się ze śmiechu

-Zabawne Malfoy- warknęła na niego
Chłopak wreszcie się opanował i odwrócił zaklęcie.
-Nareszcie- Krzyknęła

-Może jakieś dziękuje- Odrzucił jej różdżkę
-Dziękuje- Wykrzywiła się

-Na dzisiaj koniec- Powiedział obojętnie wychodząc
-Poczekaj!- Chłopak przystanął i odwrócił się w stronę dziewczyny
-hm?- Mruknął
-Nie wyjdę stąd sama

Westchnął głośno kręcąc przy tym głową. Wyszli z sali i znów szli długim ciemnym korytarzem. Hermiona spojrzała na zegarek. 10 po 20. Miała jeszcze czas żeby się wykąpać przed patrolem. Gdy doszli do dormitorium chłopaka uśmiechnęła się do niego ciepło. Nie było tak źle jak sądziła. Czeka ich jeszcze sporo pracy nad tym całym projektem, ale jak na razie dobrze im idzie.
-To o 22.00 przy Wielkiej Sali- Dodała i odeszła do swojego dormitorium.
Wzięła relaksacyjną kąpiel. Po głowie ciągle chodził jej widok uśmiechniętego Malfoya.. ale tak szczerze uśmiechniętego. Ku swojemu zaskoczeniu miło spędziła te parę godzin w jego towarzystwie.
Wzięła różowy ręcznik z szafki i owinęła się nim. Ubrała się w mundurek z logo Gryffindoru, związała włosy w kucyka i nałożyła lekki makijaż.
-Mam jeszcze 1,5 godziny- Powiedziała sama do siebie spoglądając na zegarek
Poszła do pokoju wspólnego Gryffindoru. Byli tam wszyscy jej przyjaciele i jej chłopak.
-Cześć Miona- Odezwała się Ginny klepiąc wolne miejsce obok niej
Dziewczyna usiadła obok przyjaciółki.
-Idziemy w sobotę do Hogsmeade?- Zapytał Ron kierując spojrzenie na czekoladowooką
-Jasne- Uśmiechnęła się lekko
Ostatnimi czasy nie za dobrze im się układa. Ron jest strasznie zazdrosny. Traktuje ją jak swoją rzecz. Zaczyna ją to męczyć. Czuje, że powoli to uczucie się wypala. ,, Może po tym wypadzie do Hogsmeade trochę nam się poprawią te relacje?..''Siedzieli tak dosyć długo i rozmawiali.
-Która godzina?- Spytała nagle Hermiona

-21.50- Odpowiedział Harry
-Cholera! Malfoy!- Krzyknęła i wybiegła z pomieszczenia
Ron cały czerwony patrzył jak dziewczyna znika za drzwiami.
Gdy dobiegła do pod Wielką Sale Malfoy już tam był.
-Nareszcie-Wymamrotał

-To zaczynami od góry,tak?- Spytała podchodząc bliżej do chłopaka
On kiwnął głową na znak, że ,,tak'' i razem poszli na najwyższe piętro. Szli długim i ciemnym korytarzem.
-Zawsze tak wolno łazisz?- Zdenerwowała się Hermiona

-Nigdzie mi się nie spieszy- Mruknął idąc powoli za dziewczyną
-To nie jakiś romantyczny spacer więc rusz się- Warknęła na niego
-Możemy to zamienić w romantyczny spacerek- Uniósł do góry brew
-Zabawne

-Ja zawsze jestem zabawny i romantyczny- Parsknął
-Oczywiście
-Wątpisz w to?- Udawał obrażonego
Westchnęła głośno przewracając oczami.
-Denerwujesz mnie Malfoy- Warknęła

-Nic nowego Granger
Nagle usłyszeli dźwięk przewracającego się krzesła w jednej z sal
-Słyszałeś?- Szepnęła

Draco kiwnął głową i ruszył w stronę hałasu. Hermiona ruszyła powoli za nim. Uchylił lekko drzwi. W sali panowały egipskie ciemności.
-Lumos- Szepnął chłopak a z różdżki wydobyło się światło

Ruszyli w głąb klasy. Usłyszeli dźwięk upadającego przedmiotu. Draco ruszył w tamtą stronę. Dziewczyna złapała go za nadgarstek.
-Draco.. tam ktoś jest- Wskazała palcem na cień po drugiej stronie sali
-Poczekaj tu- Szepnął i zaczął iść w tamtą stronę
Nagle zobaczył białą smugę światła i odleciał na jakieś 2 metry.
-Co jest- Powiedział sam do siebie

-Wszystko w porządku?- Podbiegła do niego brązowowłosa
Pokiwał głową po czym powoli się podniósł.
-Czyli ktoś tu jest- Wyszeptała
Draco już miał rzucić jakieś zaklęcie gdy naglę różdżka wyleciała mu z rąk. Przeklnął pod nosem. Hermiona złapała chłopaka za rękę. Bała się.
-Wychodzimy- Zasugerował

Gdy szarpnął za klamkę, ta ani drgnęła. Drzwi były zamknięte, to coś albo ktoś ich tu uwięziło.
-Co się tutaj dzieje- Dziewczyna głośno przełknęła ślinę
Usłyszeli czyjeś kroki za sobą. Szybko się odwrócili, ale nikogo tam nie było. Hermiona trzęsła się ze strachu. Nagle przypomniała sobie, że ma przy sobie różdżkę. Wyjęła ją i tak sama jak Malfoy nie zdążyła rzucić żadnego zaklęcia bo jej różdżka również wyleciała z rąk i zniknęła.
-Boje się- Szepnęła mocniej ściskając rękę arystokraty

Ten uśmiechnął się triumfalnie, lecz po chwili uśmiech mu zgasł gdy zobaczył jakiś cień zbliżający się w ich kierunku. Byli bezbronni. Nie mieli różdżek, drzwi były zamknięte, a nawet jeśli by zaczęli krzyczeć to nikt by ich tu nie usłyszał. Nawet wielce nieustraszony Malfoy się lekko przestraszył. Odwrócili się w stronę drzwi i próbowali je otworzyć. Gryffonka nagle poczuła czyjś oddech na swoim karku. Powoli się odwróciła i zobaczyła tylko jak gdzieś w głębi znów mignął podejrzany cień. Po natarczywym szarpaniu klamki drzwi się wreszcie otworzyli, a oni wybiegli z pomieszczenia jak poparzeni. Draco spojrzał na koleżankę. Była cała czerwona na twarzy, w oczach zabłysły łzy i trzęsła się cała. Przytulił ją mocno do siebie i czuł jak się uspokaja.
-Co to było?- Spytała odsuwając się od chłopaka

-Nie wiem. Ale to było dziwnie- Spojrzał kątem oka na zamknięte drzwi od sali. Będą mieli zagadkę do rozwiązania. 

                                         ****

Następnego dnia Hermiona z wielkim oporem zwlekła się z łóżka. Nie mogła spać. Wszystko przez tą całą akcje na patrolu. Muszą o tym powiadomić Dumbledora. Przypomniało jej się jak to przerażona złapała Malfoya za rękę. Na samą myśl przeszły ją ciarki. Nienawidzą się. I tak zostanie. Po za tym, to Malfoy.. Draco Malfoy. Odgoniła chłopaka ze swoich myśli i poszła do łazienki wziąć szybki prysznic. Ubrała się w mundurek i zeszła do Wielkiej Sali na śniadanie. Podeszła do swojego stołu i usiadła między Ginny, a Harrym.
-Miona.. Wszystko w porządku?- Zapytał chłopak wpatrując się w nią uważnie

-Mhm- Mruknęła sięgając po sałatkę
-Nie wyglądasz za dobrze- Dodał Ron z troską w głosie
-Nie wyspałam się po prostu- Odparła
Nie mogła im powiedzieć co się wydarzyło na wczorajszym patrolu. Nie potrzebnie wybuchła by panika, że jakiś śmierciożerca jest w zamku, a przecież to nie możliwe. Pewnie jakiś uczeń zrobił sobie z nich żarty. Tylko.. Gdzie podziała się jej różdżka. Przecież nie może pójść bez niej na lekcje. Rozejrzała się nerwowo po sali. Wzrok zatrzymała na grupce ślizgonów, żywo o czymś dyskutujących. ,,Mam nadzieje, że Malfoy nic im nie powiedział''.
-
Miona! Halo! Słuchasz mnie?!- Ron machał jej ręką przed twarzą

-Co? A. Tak- Oderwała się od myśli
-To co powiedziałem?-Spojrzał na nią podejrzliwie
-Ee..- Dziewczyna się skrzywiła i wzruszyła ramionami
-Pytałem jak wam idzie to zadanie od Snape?- Powiedział

-Jakoś sobie radzimy- Uśmiechnęła się
Chłopak również posłał jej blady uśmiech. Zjedli szybko śniadanie i ruszyli na zajęcia z numerologii. Pod salą stali już uczniowie z Gryffindoru oraz Slytherinu. Dziewczyna zauważyła tleniona czuprynę. Od razu się udała w jego kierunku.
-Malofy! Możemy pogadać?- Zapytała podchodząc bliżej

-Wow. Smoku od kiedy zadajesz się ze szlamami?- Odezwał się Crabbe z drwiną w głosie
Dziewczyna westchnęła cicho. 

-Widzisz ludzie się zmieniają- Zaśmiał się i odszedł kawałek od swoich kolegów
-Odzyskałeś swoją różdżkę?- Spytała
-Nie. Pewnie zostały w tamtej sali- Dodał obojętnie
-To pójdziemy je dzisiaj poszukać na szlabanie- Oznajmiła
Chłopak kiwnął głową i poszedł w stronę sali, którą właśnie otworzyła nauczycielka. Lekcja zleciała im szybko. Teraz były eliksiry. Hermiona lubiła ten przedmiot. Po za faktem iż na nim również siedziała z Malfoyem. Usiadła obok chłopaka nawet na niego nie zerkając.
-Dziś uwarzycie eliksir Wiggenowy- Powiadomił nauczyciel-Może wam się kiedyś przydać- Dodał bardziej sam do siebie jednak uczniowie go usłyszeli i spojrzeli dziwnie na niego

-Możesz mi podać sok z chorobotka?- Zapytała Hermiona 
-Mogę
-To mi go podaj- Wyszczerzyła się sztucznie
-Powiedziałem, że mogę. Ale to nie znaczy, że chce- Uśmiechnął się szyderczo
-Ugh! Malofy podaj mi ten pieprzony sok!- Warknęła na chłopaka

On udawał, że nie słyszy. I spokojnie wrzucał gałązkę mięty do kociołka. To jeszcze bardziej rozzłościło gryffonkę. Posłała mu mordercze spojrzenie i sama sięgnęła po składnik.
,, Jak on mnie irytuje'' 

-Vice Versa Granger- Uśmiechnął się nie podnosząc wzroku na nią
-Czy ty właśnie czytałeś moje myśli?!- Nie mogła w to uwierzyć. Nawet w głowie je grzebie. I tak już tam za często siedzi.
-Możliwe
-Yhrr! Malfoy!- Warknęła zirytowana
On tylko cmoknął w powietrze. Znowu spiorunowała go wzrokiem. Potem obydwoje dali sobie spokój i dalej warzyli eliksir. Gdy zadzwonił dzwonek ruszyli na następną lekcje, jaką była obrona przed czarną magią. Ta lekcja jak i wszystkie inne zleciały im w miarę szybko. Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy udali się na obiad do Wielkiej Sali.
-Uwaga!- Zabrał głos dyrektor- W sobotę odbędzie się wyjście do Hogsmeade. Wszyscy chętni niech zgłoszą się do profesor Mcgonagall- Dodał 

Hermiona i Ron już nie mogli się doczekać. W końcu spędzą sobie miło czas we dwójkę. Może się coś poprawi między nimi. Po skończonym obiedzie wszyscy ruszyli do swoich dormitoriów.

                                                ****
W pokoju wspólnym Slytherinu siedziała czwórka chłopaków.
-Smoku! Co ty taki nieobecny dzisiaj?- Zapytał Zabini

-Zdaje Ci się
-Może się zakochał- Zaśmiał się Theodore
Draco westchnął głośno. ,,Kretyni'' -Może w tej szlamie Granger..Hm?- Zakpił Crabbe
-Ona nawet by na niego nie spojrzała jak na dobrego kolegę więc nie ma szans- Zaśmiał się Blaise

Draco wybuchł śmiechem- Proszę Cie. Parę dobrych chwytów i już by była moja
-To może przeprowadzimy taki mały eksperymencik co?- Zaproponował Diabeł
-A na czym on by polegał?- Zaciekawił się blondyn
-Czy dasz radę rozkochać w sobie Granger bez żadnych magicznych sztuczek- Uśmiechnął się szyderczo
-Mój urok osobisty wystarczy- Rozciągnął się na krześle
Zabini parsknął śmiechem. Nottowi się nie podobał ten ich eksperyment. Ale nic nie skomentował.
Zbliżała się godzina 22.00 więc pora zacząć patrol z Granger. To odpowiedni moment by zacząć tą całą grę.
-Cześć- Powiedział podchodząc do dziewczyny

-Cześć. Idziemy do tamtej sali po różdżki- Powiedziała szybko i ruszyła w stronę wyżej podanego miejsca
Gdy doszli Hermione przeszedł dreszcz. Po wczorajszej akcji bała się tam wejść. Ale powtarzała sobie, że to jakiś głupi żart. Malfoy popchnął drzwi i weszli do środka. Dziewczyna zapaliła światło i odetchnęła z ulgą gdy w pomieszczeniu po za Malfoyem nie było nikogo.

-Ty poszukaj po prawo, ja zajmę się lewą stroną- Zarządził
Gryfonka pokiwała głową i poszła szukać ich zgub. Jednak na marne. Nic tam nie znalazła.
-Masz coś?- Spytała
-Pusto
Westchnęli obydwoje.
-Chodźmy stąd- Rzuciła szybko i ruszyła w stronę drzwi

Draco zrobił to samo. Wyszli z sali i ruszyli powoli wzdłuż korytarza w milczeniu.
-Może byśmy tak zakopali topór wojenny?- Ciszę przerwał ślizgon

-Słucham?- Spytała patrząc na niego ze zdziwieniem
-Pytam, czy nie wydaję Ci się, że najwyższa pora przestać sobie skakać do gardeł i w ogóle- Powiedział do niechcenia
-Myślisz, że po tym 5 latach ubliżania, poniżania mnie i naśmiewania ja Ci o tak wybaczę?- Przystanęła patrząc twardo w chłopaka

-Tak. Tak myślę- Uśmiechnął się do niej pokazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów
-To się mylisz! Przyjaźń to zaufanie! A na to trzeba sobie zasłużyć Malfoy!- Warknęła
-Może chociaż spróbujmy- Próbował dalej
Dziewczyna przez chwile się zawahała jednak po dłuższym namyśle się zgodziła. Draco zaśmiał się w duchu. ,, Parę tygodni i będzie moja''
-Znów ktoś się kręci po szkole- Szepnęła dziewczyna wskazując palcem na cień, który mignął przed chwilą na ścianie
Draco kiwnął głową na znak, że mają iść w tamtą stronę. Hermiona nie była do końca przekonana. Nie mieli se sobą różdżek. Ale ruszyła za arystokratą. Poszli w ślad cienia. Faktycznie ktoś się kręci po szkole. Było słychać kroki. Zmierzali w ich stronę przyspieszając. Ten ktoś zniknął w kolejnym korytarzu. Więc oni prawie biegli by go nie zgubić. Gdy wyszli zza rogu Hermiona cicho krzyknęła. W tej samej chwili zauważyli, że tą osobą był Snape.
-Ale nas profesor wystraszył- Hermiona odetchnęła z ulgą na widok nauczyciela
-Co wy tu..A no tak- Powiedział jak by sam do siebie
- Co pan tu robi tak późno?- Draco spojrzał podejrzliwie na Snape
-Nie wasz interes. A teraz zjeżdżać mi stąd- Burknął
Posłusznie odeszli. 

                                               ****
Promienie słońca wpadły przez okno otulając twarz gryffonki. Dzisiaj sobota więc wypad do Hogsmeade. Dziewczyna podniosła się z łóżka i szybko poszła do łazienki wziąć prysznic. Gdy to zrobiła ubrała się w jasno-niebieską koszulkę, szare rurki i kremowy sweterek. Na nogi wciągnęła czarne botki. Zrobiła lekki makijaż i zeszła do Wielkiej Sali na śniadanie. Usiadła obok swoich przyjaciół, którzy z ekscytacją rozmawiali o dzisiejszym wypadzie do wioski. Nagle ktoś podszedł do niej od tyłu i położył swoje ręce po obu jej stronach opierając się o stół. To był Malfoy. W jednej ręce trzymał różdżkę. Jej różdżkę.

-Twoja zguba- Szepnął jej to ucha kładąc przedmiot na stole
Hermiona chciała coś powiedzieć, jednak chłopak jak szybko się pojawił tak szybko znikł. Uznała, że spyta go później skąd ją wziął. Przyjaciele patrzyli na nią pytająco. Dziewczyna machnęła ręką.


                                                ****

Byli już w Hogsmeade. Każdy rozszedł się w swoja stronę. Luna poszła z Nevillem, Ginny z Harrym, a ona z Ronem. Spacerowali po uliczkach wioski. Gdy nagle usłyszeli chłodny głos za sobą
-Hm.. Zdrajca krwi i szlama. Zaskakujące- Odwrócili się w stronę głosu
-Sr. Nott- Powiedział Ron patrząc na mężczyznę
-Spostrzegawczy jesteś- Zakpił z Wesleaya
-Czego pan chce?!- Warknęła
-Grzeczniej szlamo!- Krzyknął!
-Bo co?!- Spojrzała mu hardo w oczy

-Bo jesteś zwykłą szlamą- Powiedział spokojnie
- A pan śmierciożercą!- Warknęła
Miarka wtedy się przebrała. Mężczyźnie w oczach tańczyły iskry nienawiści.
-Coś ty powiedziała?- Zaczął się do niej niebezpiecznie zbliżać

-To co pan słyszał. Jest pan śmierciożercą!- Powiedziała hardo
Nott wycelował różdżką w Hermione i wypowiedział zaklęcie ,,Cruciatus''. Fala światła uderzyła w dziewczynę.





Jestem okropna wiem :c .. Następny rozdział pojawi się za tydzień. A teraz lecę oglądać Harrego Pottera.
Zachęcam do komentowania.
Papa :* 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz