poniedziałek, 23 listopada 2015

Rozdział 2

...Gdy drzwi do dormitorium otworzyły się z hukiem. Do pomieszczenia wszedł Draco. Popatrzył na dziewczynę, potem na chłopaków i jeszcze raz na Hermione. W jego oczach było zdziwienie i lekkie zdenerwowanie.
-Wyjazd!- Warknął

Chłopcy bez słowa sprzeciwu szybko opuścili pokój. Granger podniosła się z podłogi patrząc z przerażeniem na młodego arystokratę. On patrzył na nią obojętnym wzrokiem.
-Możesz iść- Otworzył szerzej drzwi
Dziewczyna popatrzyła na niego zdziwiona. Co się z nim stało. Przecież ma taką okazję, żeby ją poniżyć, ośmieszyć, powyzywać, a jednak puścił ją.
-No na co czekasz?! Zjeżdżaj- Burknął
Hermiona upuściła pokój ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Co się z nim stało? Gdzie się podział Draco, który za każdym razem szukał momentu, żeby wyzwać ją od szlam. Spojrzała na zegarek. Już chyba nie zdąży iść w odwiedziny do Hagrida. Wróciła zdziwiona do swojego dormitorium.
-Gdzie byłaś?!- Wykrzyczał zdenerwowany Ron kiedy zobaczył swoją dziewczynę
-Chciałam pójść do Hagrida ale dwójka Ślizgonów mi to uniemożliwiła- Odpowiedziała
-Jak to?- Zdziwiła się Rudo włosa wychodząc z łazienki
-Jak to oni. Wciągnęli mnie do swojego dormitorium i nabijali się ze mnie- Westchnęła ze smutkiem

Ginny ją przytuliła. Wiedziała jak bardzo bolało ją określenie ,,szlama'', które tak często słyszała przez Draco i jego kolegów.
-Pewnie Malf...-Ron nie zdążył dokończyć, gdyż Hermiona weszła mu w pół zdania
-Zostaw go w spokoju
Wszyscy wytrzeszczyli oczy na brązowowłosą. Nie znosiła Malfoya od samego początku. A teraz go broni. Ale nikt nie brnął w ten temat gdyż dziewczyna od razu uciekła do swojego pokoju.

                                                   ****
Młody arystokrata siedział na parapecie wgapiony w gwieździste niebo. Sam nie rozumiał. Mógł ją dzisiaj poniżyć, powyśmiewać a jednak pozwolił z resztką godności odejść. Nie miał siły na kolejną kłótnie. Rano pokłócił się z ojcem i miał serdecznie dość wrzasków i wyzwisk. Postanowił się położyć. Położył się do łóżka i zamykając oczy przeleciała mu przez głowę jedna myśl. Od jutra znów wróci ten bezczelny arogancki egoista. Uśmiechnął się sam do siebie i usnął.
Poranne promienie słońca wtargnęły przez okno otulając twarz arystokraty. Otworzył jedno oko i spojrzał na zegarek.
-Pora wstać- Mruknął rozciągając się na łóżku
Wstał i ślimaczym krokiem ruszył w stronę łazienki. Oparł ręce o umywalkę i wpatrując się w swoje odbicie w lustrze uśmiechnął się łobuzersko. Kolejny rok. Kolejne panienki na jedną noc. Zrzucił z siebie bokserki bo spał tylko w nich i wszedł do wanny. Ciepła woda otuliła jego blade, dobrze umięśnione ciało. Zamknął oczy, wypuścił powoli powietrze z ust i odprężał się z każdą minutą coraz bardziej. Nic mu tak dobrze nie robiło jak gorąca kąpiel. Jego spokój przerwało natarczywe pukanie do drzwi.
-Królewna! Ruszaj dupę!- Usłyszał głos Blaise
Niechętnie wstał w wanny. Założył na siebie czyste bokserki i wyszedł z łazienki.
-Wreszcie- Wykrzyknął z radością czarnoskóry, wbiegając do łazienki
Draco głośno westchnął. Podszedł do szafy.Wyciągnął z niej czarną podkoszulkę z białym napisem,czarną bluzę z logo Slytherinu i granatowe dżinsy. Do tego założył czarne trampki i ułożył swoje blond włosy w artystyczny nieład. Wyszedł z pokoju i ruszył w kierunku wielkiej sali. Gdy przekroczył jej próg znaczna część płci pięknej wlepiła swoje maślane oczy. Nie zwracając na to uwagi ruszył w stronę swojego stołu.

                                               ****
Hermiona siedziała ze swoimi przyjaciółmi przy stole i żywo dyskutowała o dzisiejszych zajęciach.
-Pierwszą mam obronę przed czarną magią ze Snape. To będzie długa lekcja- Westchnęła Granger
- Ja mam numerologie- Oznajmiła wesoło Ginny
Dziewczyny jeszcze parę minut żwawo prowadziły dyskusje. Lecz chwile później udały się na swoje pierwsze zajęcia w tym roku. Weszła do sali. Jej wzrok od razu skierował się na Dracona, który siedział dumnie z nogami na biurku. Czyli przez rok będzie musiała użerać się z tymi gadami. Za chwile do sali wszedł profesor Snape.
-Malfoy..- Rzucił pogardliwe spojrzenie na blondyna
On niechętnie zdjął nogi ze stołu.
Snape wytłumaczył im wszystko, po czym powtórzył zaklęcia, których do tej pory zdołali się nauczyć. Panna Granger nie za dobrze radziła sobie właśnie z tym przedmiotem. Jako jedyny ją przerósł.

                                           ****
-Smoku!-Szepnął Zabini- Draco hej!- Szturchnął kolegę gdy ten nie zaczął reagować
-Co?!- Blondyn napięcie odwrócił się do przyjaciela
-Co ty się tak lampisz na tą szlamę co?!- Zapytał
Chłopak zmieszał się bo sądził, że nikt tego nie widzi. Coś go intrygowało w tej dziewczynie. A od tego roku to ,,coś'' przybierało na sile.
-Zdaję Ci się. Nie gapię się na nią-Odpowiedział obojętnie
-Myślisz, że nie widać jak wzrok ucieka Ci w jej kierunku?- Zaśmiał się
Draco pokręcił przecząco głową, kątem oka patrząc na Gryfonkę, która próbowała uporać się z jednym z zaklęć.

                                           ****
-Mionka!- Szepnął Harry- Malfoy się na Ciebie cały czas gapi
Czarodziejka spojrzała na niego, lecz on szybko odwrócił wzrok. Zauważyła, że jego usta wyszeptały bezgłośnie jakieś słowo. Szybko doszło do niej co młody arystokrata wypowiedział; ,,Zwykła szlama''. Czyli jednak się myliła. Chłopak się nie zmienił. Może wczoraj miał jakiś chwilowy przypływ dobroci, który uleciał wraz z wschodem dzisiejszego słońca.
Po skończonych zajęciach wszyscy udali się do swoich pokoi.
Hermiona razem z rudą przemierzały korytarze szkoły. Nagle zauważyły trzech mężczyzn opartych o ścianę. Oczywiście bez problemu rozpoznały trójkę Ślizgonów. Blaise, Draco i Vincent patrzyli na nie z durnowatym uśmieszkiem.
-O! Patrzcie! Szlama idzie- Odezwał się Draco z drwiący uśmiechem
- O co Ci chodzi Co?- Hermiona podeszła do Malfoya szybki i zdecydowanym krokiem
-Nie podchodź tak blisko bo nas szlamem zarazisz- Zakpił Vincent
- Palanci- Powiedziała z pogardą i odeszła
-Nie przejmuj się nimi. To zadufani w sobie, egoistyczne bałwany- Odezwała się Ginny gdy zobaczyła, że bursztynowe oczy przyjaciółki zaszkliły się
Dziewczyna przytuliła rudowłosą, tym samym hamując łzy. Nienawidziła tego określenia. Po 6 latach nie miała już siły na kłócenie się ze Ślizgonami. Wróciły do swojego dormitorium.
Leżała na łóżku wpatrując się w sufit. W jej głowie cały czas po części siedział Malfoy. Był nieziemsko przystojny. Jego dobrze zbudowane ciało, blond włosy i te platynowoszare oczy, który nie wyrażały nic. Były zimne i obojętne. Był aroganckim bezczelnym kretynem. Ale coś ją w nim intrygowało. W tym roku jego ,,komplementy'' bolały ją o wiele bardziej. Myślała, że już wydoroślał. Ale jednak się myliła. ,,Hermiona! Po co ty w ogóle o nim myślisz!''. Wzięła głęboki wdech i poszła do łazienki wziąć relaksacyjną kompiel. Po 30 minutach wyszła z wody. Owinięta seledynowym ręcznikiem wyszła z łazienki udając się do szafy. Wyciągnęła czarną luźną bluzkę, o jedne rozmiar za dużą szarą bluzę, czarne rurki, a na nogi założyła białe baleriny. Rozpuściła swoje włosy i rozczochrała by w lekkim nieładzie opadały falami na jej ramiona. Postanowiła wreszcie odwiedzić Hagrida. Szła wolno długim korytarzem gdy zobaczyła postać zmierzającą w jej stronę. To był Draco. Dziewczyna przeklnęła w duchu. Nie chciała znów słuchać tych wyzwisk.
-Granger...- Odezwał się
Dziewczyna jednak zignorowała arystokratę i szła dalej przed siebie
-Hermiona..-Powtórzył chłopak łapiąc ją za nadgarstek
-Czego?!- Warknęła odwracając się napięcie do niego
-Przepraszam- Powiedział prawie niesłyszalnym głosem
Kasztanowłosa podeszła bliżej do chłopaka.
-Dobrze się czujesz?- Spytała ze zdziwieniem
-Dużo przemyślałem w wakacje. I chciałbym zakopać topór wojenny- Odpowiedział patrząc na nią swoimi stalowosrebnymi oczami
Dziewczyna otworzyła usta. Czy oby na pewno gada z Malfoyem?.. Nie wierzyła w to co usłyszała. Ale po chwili milczenia zabrała głos
-I myślisz, że po tym 6 latach obelg, naśmiewania się i poniżania mnie ja tak po prostu Ci wybaczę?-Warknęła

Draco popatrzył zdziwiony.
-Ale...- Zaczął ale Hermiona mu przerwała

-Nie! Nie ma ale! Nienawidzę Cie! I nie mam zamiaru zawierać jakiegoś pokoju! Zejdź mi z oczu!-Wykrzyczała
-Nara szlamo- Powiedział z chytrym uśmieszkiem i zostawił wściekłą Gryfonke
Jej wzrok uciekł w stronę blondyna. ,,Jest cholernie przystojny. Nawet od tyłu. AA! Hermiona! Nie możesz tak myśleć!''

                                              ****

Młody Ślizgon usiadł pod drzewem na skraju zakazanego lasu. Zastanawiał się w po co w sumie to powiedział. Mógł od razu nazwać ją szlamą, a nie poniżać się przez nią prosząc o skończenie wojny między nimi. Kiedy na nią patrzył serce biło mu mocniej. ,,Przecież to nie możliwe! Ty jesteś arystokratą, a ona zwykłą szlamą! Nie może Ci się podobać''. Chłopak próbował wyrzucić z głowy Pannę Granger. Ale opornie mu to szło.
-Nad czym tak myślisz stary?- Usłyszał znajomy głos przyjaciela

-Nad niczym- Powiedział obojętnie podnosząc wzrok na Zabiniego
-Przecież widzę, że Cie coś dręczy- Przyjaciel usiadł obok niego

Draco pokręcił przecząco głową. Blaise westchnął głośno. Dobrze znał swojego kumpla i widział, że coś g gryzie. Ale nie chciał naciskać.
-Chodź- Smok podniósł się z ziemi i skierował w stronę zamku

-Idziemy się napić- Dodał po chwili
Chwile później siedzieli już w swoim dormitorium pijąc ognistą. 

Do pokoju wszedł Theodor.
-Malfoy masz się zjawić u Profesora Dumbledora- Oznajmił koledze

- A czego ten stary piernik ode mnie znowu chce- Skrzywił się
Nott wzruszył ramionami. Draco dopił zawartość szklanki i niechętnie podniósł się z fotela.
Po chwili znalazł się w gabinecie profesora.
-Chciał mnie dyrektor widzieć- Oznajmił siląc się na uprzejmość

-Mam do Ciebie sprawę- Uśmiechnął się Dumbledore
-Więc słucham
-Poczekamy jeszcze na jedną osobę
Draco się lekko zdziwił. Ale po chwili do gabinetu weszła Hermiona. Obydwoje otworzyli szerzej oczy. Czego on od nich chciał.
-Więc- Zaczął profesor- Jak wiecie na rozpoczęciu nie zostali wybrani perfekci. Musieliśmy przedyskutować parę za i przeciw. Ale uznaliśmy, że na tym roku perfektami naczelnymi zostanie wasza dwójka- Wyszczerzył się profesor
Dobrze wiedział, że ta dwójka się nienawidzi. Chciał ich w jakimś sensie zbliżyć, żeby przestali skakać już sobie do gardeł.
Draco zdziwiony popatrzył na koleżankę potem na profesora, a potem znowu na Hermione. Stała tak samo zszokowana jak on.
Byli w 6klasie. Więc nie mogli.../ nie powinni zostawać perfektami naczelnymi.
-Ale Panie profesorze. My jesteśmy na 6 roku- Odezwała się Gryfonka
-Nic nie szkodzi- Uśmiechnął się staruszek- Moja, szkoła moje zasady- Zaśmiał się

Dwójka uczniów popatrzyła na siebie zdziwiona. Profesor wytłumaczył i wszystko. Mieli pełnić patrole od 22.00 do 24.00 każdego dnia prócz soboty i niedzieli. Mogli odejmować punkty. I takie tam inne sprawy. Sam fakt, że będą musieli spędzać ze sobą więcej czasu nie pocieszał tej dwójki. Nienawidzili się i każde ich spotkanie kończyło się kłótnią. A teraz codziennie musieli urządzać sobie wieczorne spacerki.
-Możecie już iść. Od jutra zaczynacie patrole- Powiedział Dumbledore
Skinęli posłusznie głowami i wyszli. Spojrzeli na siebie z lekkim zdziwieniem i niechęcią.
-Będę musiała się z Tobą użerać cały ten rok- Westchnęła

Malfoy tylko pokręcił oczami i zostawił dziewczynę odchodząc z perfidnym uśmiechem.
Zapadła noc. Chłopak siedział na swoim łóżku i przeglądał proroka codziennego. Jego uwagę przykuł nagłówek jednego z artykułów
,,Czy Sami-Wiecie-Kto powrócił?!''. Dobrze wiedział, że tak. Przecież jego ojciec był śmierciożercą.  Westchnął odkładając gazetę. Zgasił lampkę i pogrążył się w głębokim śnie.

                                                ****

Słońce próbowało przebić się przez ciemne chmury.
-Hermi!- Ginny potrząsnęła dziewczyną
-Jeszcze chwilę- Wymamrotała odwracając się w drugą stronę
-Za 15 minut mamy być na śniadaniu w Wielkiej Sali! Dumbledore chce coś ogłosić- Powiedziała
Dziewczyna jak torpeda wyleciała z łóżka i szybko udała się do łazienki. Wzięła naprawdę szybką kąpiel. Założyła białą koszulkę z czarnym napisem, czarne leginsy i malinową bluzę. Nałożyła lekki makijaż i wciągnęła na stopy trampki w takim samym kolorze co bluza. Związała włosy w lekkiego warkocza i uśmiechnięta wyszła z łazienki. Razem z Rudą szybkim krokiem ruszyły na śniadanie. Gdy obydwie siedziały już przy stole Gryffindoru do sali wszedł Draco. Ubrany był w białą koszulkę, czarne dżinsy i swoją czarno-zieloną bluzę z logo Slytherinu. Chyba się z nią nie rozstawał. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem. Chcąc nie chcąc Malfoy był mega przystojny.
Chwile później głos zabrad Dumbledore.
-Chciał bym wam ogłosić dwie ważne sprawy. Pierwsza to jest taka, że Perfektami Naczelnymi zostają Hermiona Granger i Dracon Malfoy. To jest moja decyzja i nic jej nie zmieni- Oznajmił profesor
Na twarzy uczniów wymalowane było wielkie zdziwienie.
-Po śniadaniu skrzaty zaprowadzą was do waszych dormitorium- Dodał
-Czemu nic nie powiedziałaś, że zostałaś Perfektem?! Na dodatek z tym gadem Malfoyem?!- Wyraźnie było widać, że Ronowi się to nie spodobało

-Wczoraj się dowiedziałam. I też nie jestem zachwycona faktem, że będę musiała spędzać każdy wieczór w jego towarzystwie- Odparła
Na twarzy Weasleya malowała się złość przeplatana zazdrością. Po skończonym śniadaniu skrzaty zaprowadziły nowym perfektów do swoich dormitorium. Pokój dziewczyny był w czerwono- zółtych barwach. Duży salon. Na środku stała kanapa z małym stolikiem, pod ścianą stało biurko i mała szafka. Na środku leżał wielki puchaty dywan. Na ścianie obok drzwi wisiało wielkie logo Gryffindoru. Z salonu prowadziły drzwi do sypialni. Mniejsze pomieszczenie w takich samych kolorach. Pod jedną ścianą stało duże łóżku i mała szafka z nocną lampką po drugiej stronie stała wielka szafa. Na środku stały dwa fotele a między nimi mały szklany stolik. Obok szafy były drzwi prowadzące do łazienki. Małe pomieszczenie z wanną, umywalką, toaletą i małą wiszącą szafeczką. Dziewczyna była wręcz zachwycona.
-Musi teraz panienka iść na lekcje, a ja panienkę wypakuje- Uśmiechnął się skrzat
Hermiona kiwnęła głową i poszła na lekcje.
Wszystko szło w miarę dobrze do czasu lekcji obrony przez czarną magią. Snape wymyślił zadanie w parach.
-Panna Granger. Teraz Pani wylosuje swojego partnera do pracy- Powiedział profesor
Gryffonka włożyła rękę do szklanej kulki by wyciągnąć kartkę.
Spojrzała na kartkę na której widniało nazwisko jej partnera.
,,To chyba jakiś żart''. Dziewczyna miała wyraźne zakłopotanie na twarzy
-Panna Granger i Pan Malfoy- Oznajmił Snape
Na twarzach uczniów zagościło zdziwienie, a na twarzy Rona chęć mordu młodego arystokraty. Hermiona była zdziwiona, ale w głębi serca szczęśliwa, że to właśnie z nim miała nauczyć się zaklęć obronnych.
-Więc możecie usiąść razem i już zacząć coś przygotowywać. Czas na to zadanie to miesiąc- Z zamyśleń wyrwał ją głos profesora
Hermiona dosiadła się do Draco. Na jego ustach widniał triumfalny uśmieszek.
-Weźmy się do pracy- Westchnęła Hermiona
Malfoy kiwnął głową i razem zaczęli kartkować podręcznik. Po skończonych zajęciach do dziewczyny podszedł młody arystokrata.
-Możemy zacząć już dzisiaj ćwiczyć w lochach-Zaproponował

-Okej. To.. o której?- Zapytała
-O 18.00 będę pod twoim dormitorium- Wyszczerzył swoje śnieżno białe ząbki
Dziewczyna przytaknęła. Nie mogła się doczekać spotkania z nim. Z jednej strony powinna go nienawidzić, ale z drugiej darzyła go jakimś niezidentyfikowanym uczuciem. 







Witam witam ^^
Jak wam się podoba 2 rozdział ??

(Od razu ostrzegam, że fabuła bloga nie odpowiada do końca 6 części książki lub filmu!)

Jeśli macie jakieś zastrzeżenia, uwagi porady to walić śmiało. Chętnie skorzystam :p A tak to zachęcam do komentowania, bo to wielka motywacja ;)
NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ NA WEEKENDZIE! no chyba, że uda mi się jakoś wcześniej, ale nie obiecuje bo szkoła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz