Przepraszam was bardzo.. Ale nowy post pojawi się w następnym tygodniu. Brak weny.. Nie mam głowy do pisania- Sprawy osobiste ;-;
Mam nadzieje, że poczekacie ten tydzień.. Może będę miała nagły przypływ weny i dodam dwa rozdziały.. :*
niedziela, 13 grudnia 2015
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Rozdział 4
Sr Nott wycelował różdżkę w stronę Hermiony. I wypowiedział zaklęcie Cruciatus. Dziewczyna patrzyła błagalnie na Rona. który stał jak słup i nic nie zrobił by jej pomóc. Dziewczyna upadła na kolana i wydała krzyk z gardła. Ból przeszywał ją niemiłosiernie.
-Expelliarmus- Usłyszała znajomy głos
Zaklęcie wytrąciło mężczyźnie różdżkę z rąk, a ból stał się do wytrzymania. Odwróciła głowę. Za nią stał Draco z wycelowaną różdżką na Notta.
-No proszę! Ojciec nie był by z Ciebie dumny za pomoc szlamie- Zaśmiał się pogardliwie
Podniósł różdżkę z ziemi i uśmiechnął się do chłopaka
-Nie skończyłem zabawy- Odparł znów celując do Gryfonki
W oczach miała łzy.
-Expelliarmus- Draco ponownie rzucił zaklęcie a różdżka Notta wyleciała w powietrze
Mężczyzna chciał ją podnieść, ale nie zdążył gdyż Ślizgon rzucił na niego kolejne zaklęcie
-Drętwota
Dziewczyna jeszcze cała obolała podniosła się z ziemi. Dracon wyciągnął do niej rękę.
-Hermiona! Chodź!- Krzyknął Ron
Gryfonka popatrzyła się z żalem na swojego chłopaka i podbiegła do Smoka. Przy nim czuła się bezpieczna. On jej pomógł. A Ron.. Ron tylko się przyglądał.
-Idziemy!- Stwierdził blondwłosy, gdy jego przeciwnik zaczął powoli zbierać się z ziemi
Złapał dziewczynę za rękę i zaczęli biec przed siebie.
-Hermiona!!- Gryfonka usłyszała jeszcze rozwścieczony głos Ronalda, ale nie zwracała na to uwagi
Nie mogła na niego patrzeć. On mógł ją zabić, a Ron nic nie zrobił. W przeciwieństwie do Draco. Jej największy wróg uratował ją przed wielkimi męczarniami, podczas gdy jej chłopak przyglądał się temu wszystkiemu. Przystanęli gdy byli już w miarę daleko od miejsca zdarzenia.
-Wszystko w porządku?- Spytał z troską Draco
-T.. Tak- Odpowiedziała po czym rozpłakała się
Draco stał zdezorientowany. Nie wiedział co ma teraz zrobić. Powinien zachować maskę zimnego drania. Ale to było trudne. Mimo wszystko został dobrze wychowany i wiedział, że nie może jej teraz zostawić.
Hermiona odwróciła głowę od chłopaka. Nie chciała mu pokazywać jak płacze, nie chciała mu pokazywać, że wcale nie jest taka silna za jaką ją wszyscy uważają. Po za tym to Malfoy. Będzie miał z czego ją wyśmiewać razem ze swoją bandą. Chłopak jednak złapał lekko dziewczyny podbródek i zmusił by na niego spojrzała. Wytarł kciukiem łzę, która spływała po jej policzku.
-Każdego czasem coś łamię w środku i musi to z niego wypłynąć- Uśmiechnął się blado
Hermiona otworzyła szczerzej oczy. Usłyszeć takie słowa od Malfoya to, prawie nie możliwe, a jednak usłyszała je i były one skierowane do niej. Uśmiechnęła się do niego. Chłopak nadal trzymał swoją dłoń na jej policzku. Ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Chciał coś powiedzieć, ale w tym samym czasie coś go odepchnęło od niej tak mocno, że poleciał na ścianę jednego z budynków. Ron podszedł do chłopaka, który próbował podnieść się z ziemi. Draco na jego widok parsknął śmiechem.
-Odwal się od mojej dziewczyny rozumiesz?!!-Wykrzyczał Weasley celując różdżką do blondyna
-Taki bohaterski nagle się zrobiłeś?- Zakpił
Ron zrobił się cały czerwony na twarzy i z siła przywalił Malfoyowi w twarz. Nie trzeba było długo czekać, żeby młody arystokrata mu oddał.
-Dość!-Krzyknęła Hermiona wchodząc pomiędzy chłopaków
-Wołałem za Tobą! Zostawiłaś mnie z tym śmierciożercą i uciekłaś sobie z tą fretką!- Krzyczał Ron
-A Ty mi pomogłeś kiedy ten śmierciożerca próbował mnie zabić?!- Po słowach Hermiony Ron się trochę zmieszał- Nie! Właśnie! Za to Draco mi pomógł! Co z Ciebie za chłopak!- Wykrzyczała
-Napewno lepszy od niego!- Wskazał palcem na Dracona
Chłopak tylko parsknął śmiechem.
-Wiesz co Ron?! Jesteś samolubnym egoistą, który myśli tylko o swoim tyłku! Mogłeś mi pomóc! Ale bałeś się! Robisz mi problemy o wszystko! Przepraszam Ron. Ale to ,,coś'' już się wypaliło. Już nic do Ciebie nie czuje. Z nami koniec- Po tych słowach chłopak zrobił się jeszcze bardziej czerwony.
-A ty niby taka święta, co?! Jesteś zwykłą szlamą! Szkoda, że Ci ten dupek pomógł! Może wtedy zrozumiała byś jak przez Ciebie cierpię- Stracił nad sobą kontrole
Hermiona po tych słowach rozpłakała się. Nie sądziła, że usłyszy coś takiego od Rona. Chciała uciec ale zatrzymały ją silne ramiona Malfoya. Bez namysłu wtuliła się w niego.
-Masz trzy sekundy żeby zniknąć mi z oczu inaczej zrobię Ci krzywdę- Powiedział chłodno Draco głaskając po plecach płaczącą Hermione
-A co ty mi możesz zrobić?! Ah no tak zapomniałem. Przecież jesteś synem śmierciożercy! Pewnie też zabijasz z taką łatwością co on- Zakpił
Po tych słowach Hermiona mometalnie się uspokoiła i spojrzała najpierw na Rona potem na Malfoya, któremu z oczu leciały iskry. Wycelował różdżką w chłopaka i już miał rzucić jakieś napewno nie miłe zaklęcie ale Hermiona złapała go za rękę. Chłopak zdziwiony popatrzył na nią ze zdziwieniem. Dziewczyna podeszła do rudowłosego i zdzieliła mu w policzek z otwartej ręki. Ron popatrzył na nią wściekły i podniósł rękę. Hermiona pewna, że zaraz dostanie zmrużyła oczy. Jednak nic nie nastąpiło. Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Dracona, który trzymał rękę Rona dziwnie wygiętą.
-Nigdy nie waż się podnieść ręki na jakąkolwiek kobietę- Wysyczał blondyn
Ron w tym momencie stracił pewność siebie i ze strachem patrzył na stalowe oczy Malfoya, z których ciskały pioruny.
-Draco...-Odezwała się niepewnie Hermiona kładąc mu rękę na ramieniu
Stalowooki puścił chłopaka posyłając mu zabójcze spojrzenie, a potem odszedł. Brązowowłosa patrzyła jeszcze chwile na niego, a potem skierowała wzrok na Rona, który również już się oddalał.
-Hermi?!- Nagle usłyszała głos za sobą
Odwróciła się i zobaczyła rudą przyjaciółkę.
-Co się stało?- Dodała po chwili widząc zapłakane oczy dziewczyny
-N..nic- Odpowiedziała niepewnie
-Widzę, że coś jest na rzeczy! Płakałaś?! Pewnie przez Malfoya co?!- Powiedziała Ginny wskazując palcem na ledwo już widoczną posturę Dracona
-Ginny.. To przez twojego brata- Odpowiedziała cicho
-Co?! Jak?! Co się stało- Ginny była wyraźnie zaskoczona
-Chodź, wszystko Ci opowiem- Powiedziała wskazując ręką ławkę
Gdy usiadła Hermiona zaczęła wszystko opowiadać od akcji z Sr. Nottem, aż do momentu kiedy Draco nie pozwolił jej uderzyć.
-Nie wierze. Mój brat to jakiś kretyn! Ja sobie z nim porozmawiam! A.. co do Malfoya.. to co się z nim w tym roku stało?- Powiedziała Ginny zdenerwowana i zaskoczona
Hermiona wzruszyła ramionami.
****
-Gdzie zniknąłeś?- Spytał Zabini gdy Malfoy usiadł z powrotem przy stoliku w pubie pod Trzema Miotłami
-Musiałem jeszcze coś załatwić- Odpowiedział na odchodne
Blaise nic nie powiedział tylko oparł się wygodnie na krzesełku i przyglądał się zamyślonemu przyjacielu.
-Śmierciożercy kręcą się po okolicy- Burknął wlepiając wzrok w szybę
-To chyba nic dziwnego. Voldemort zbiera siły, zbiera ludzi, szykują się do wojny- Wyszeptał czarnoskóry
Draco tylko kiwnął głową. Nie chciał dłużej ciągnąć tej rozmowy.
-Patrz! Ruda idzie!- Uśmiechnął się Diabeł
-Blaise, naprawdę? Spodobała Ci się Weasley'ówna?-Zakpił
-N..nie! No dobre może. Ale tylko troszkę!- Zrobił się czerwony na twarzy
Malfoy tylko parsknął śmiechem.
-Ej! Weasley!- Krzyknął blondyn po chwili
Gdy Ginny spojrzała na niego on dał znać ręką żeby podeszła. Niechętnie przyczłapała do stolika.
-Czego?-Warknęła
-Blaise chce z Tobą porozmawiać- Uśmiechnął się
Ginny otworzyła szerzej oczy. Zabini popatrzył na Smoka takim wzrokiem, że gdyby spojrzenie zabijało leżał by już martwy.
-To ja sobie idę. Na razie- Wstał od stołu i uśmiechnął się triumfalnie do czarnoskórego kolegi
On tylko bezgłośnie powiedział ,, Zamorduje Cie''.
-Więc co ode mnie chcesz?- Ginny zmierzyła go wzrokiem
-Em. Bo..-Zaczął się jąkać-Może byśmy.. może byś dała się zaprosić na spacer- Wydukał
Ginny uśmiechnęła się pod nosem.
-Jasne
-Naprawdę?- W jego oczach zabłysły iskierki szczęścia
Ruda skinęła tylko głową. Musiała się koniecznie dowiedzieć o co chodzi. Najpierw miły Malfoy dla Hermi, teraz on dla niej. Coś tu ewidentnie nie gra.
-A teraz przepraszam Cię, ale Harry na mnie czeka- Powiedziała i odeszła od stolika
Blaise w środku, aż płonął z radości. Wtedy do stolika wrócił Draco.
-Zabije Cię gnoju!- Warknął radośnie
-Czyżby randka z wiewiórą?
-Spacer.. żadna randka- Zabini uśmiechnął się pod nosem
****
Po powrocie do Hogwartu Harry, Ginny i Hermiona siedzieli w pokoju wspólnym i rozmawiali o tym co się dzisiaj wydarzyło ciekawego. Nagle do pokoju wspólnego wszedł Ron obejmując Lavender. Hermiona zmierzyła ich wzrokiem. Szybko się pocieszył. On tylko spojrzał na nią z kpiną.
-Idę się przejść-Powiedziała brązowowłosa podnosząc się z kanapy
-Gdzie idziesz?- Spytała Ginny z troską w głosie
-Muszę podziękować Malfoyowi za pomoc- Na te słowa Ron tylko parsknął
Dziewczyna skierowała się do lochów. Stanęła przed wejściem do pokoju wspólnego.
-No tak.. Nie znam hasła- Burknęła do siebie
-Co to może być.. Salazar?-Przejście się nie otworzyło
Kombinowała dalej, do półki na horyzoncie nie pojawił się Blaise. Uśmiechnął się do Hermiony po czym wypowiedział po cichu hasło. Oboje weszli do środka. Siedzący w pokoju wspólnym ślizgoni od razu skierowali podejrzliwy wzrok na dziewczynę.
-Jest u siebie- Szepnął Zabini puszczając jej oczko
Ruszyła do jego dormitorium. Zapukała cicho. Gdy usłyszała ,,proszę'', weszła do środka. Draco leżał na na łóżku bez koszulki, bawiąc się w rękach różdżką.
-Granger?!- Zszedł szybkim ruchem z łóżka
Był idealnie zbudowany, świetnie było widać jego mięśnie, a potargane włosy dodawały mu uroku. Dziewczyna skarciła się w myślach. ,, Nie możesz tak myśleć! To Malfoy!''
-P..przyszłam bo chciałam Ci po..podziękować- Wydukała
-Nie ma sprawy- Uśmiechnął się
-Gdyby nie ty.. to pewnie już była bym martwa- Powiedziała prawie szeptem
Chłopak lekko się zmieszał. Nie wiedział co ma zrobić. Naprawdę zrobiło mu się żal Gryffonki. Poklepał miejsce koło siebie na łóżku na znak by usiadła. Brązowowłosa niepewnie usiadła obok ślizgona.
-Dlaczego mi pomogłeś?-Wypaliła nagle
Draco spojrzała na nią i nie za bardzo wiedział co odpowiedzieć. Po chwili milczenia wreszcie się odezwał
-Jestem jaki jestem. Ale nigdy nie pozwolę skrzywdzić kobiety. Na pewno nie fizycznie- Odpowiedział zgodnie z prawdą
-Nawet zwykłej szla...-Nie dokończyła bo chłopak wszedł jej w słowo
-Przepraszam Cie. Za to, że tak Cie nazywałem. Ale tego nauczyli mnie w domu...- Wydukał, a na twarzy zrobił się cały czerwony
-Rozumiem. Wiem, że miałeś ciężko..Jeśli chcesz, to możesz mi się wygadać- Zaproponowała
W tym momencie dwa głosy w jego głowie prowadziły ze sobą wojnę. Jeden mu podpowiadał, że ma nie okazywać jakichkolwiek słabości, że jest twardy i nie będzie rozmawiał z jakąś mugolaczką o tym. A drugi krzyczał, że tego potrzebuje, że musi się komuś wygadać. Że wtedy mu ulży. Wygrał jednak pierwszy głos.
-Nie ma o czym mówić- Powiedział oschle
-Ok. Jak chcesz
-Musze już iść. Cześć- Dodała po chwili kierując się w stronę drzwi
-Cześć Granger- Odpowiedział i znów położył się na łóżku
Przepraszam was, że rozdział dopiero dzisiaj ale miałam małe problemy z internetem. Na szczęście już wszystko w porządku ;)
Zachęcam do komentowania :3
Następny rozdział pojawi się na weekendzie tak jak zwykle. Mam nadzieje, że nic mi nie utrudni dodanie go :D
Pozdrawiam was serdecznie ;)
-Expelliarmus- Usłyszała znajomy głos
Zaklęcie wytrąciło mężczyźnie różdżkę z rąk, a ból stał się do wytrzymania. Odwróciła głowę. Za nią stał Draco z wycelowaną różdżką na Notta.
-No proszę! Ojciec nie był by z Ciebie dumny za pomoc szlamie- Zaśmiał się pogardliwie
Podniósł różdżkę z ziemi i uśmiechnął się do chłopaka
-Nie skończyłem zabawy- Odparł znów celując do Gryfonki
W oczach miała łzy.
-Expelliarmus- Draco ponownie rzucił zaklęcie a różdżka Notta wyleciała w powietrze
Mężczyzna chciał ją podnieść, ale nie zdążył gdyż Ślizgon rzucił na niego kolejne zaklęcie
-Drętwota
Dziewczyna jeszcze cała obolała podniosła się z ziemi. Dracon wyciągnął do niej rękę.
-Hermiona! Chodź!- Krzyknął Ron
Gryfonka popatrzyła się z żalem na swojego chłopaka i podbiegła do Smoka. Przy nim czuła się bezpieczna. On jej pomógł. A Ron.. Ron tylko się przyglądał.
-Idziemy!- Stwierdził blondwłosy, gdy jego przeciwnik zaczął powoli zbierać się z ziemi
Złapał dziewczynę za rękę i zaczęli biec przed siebie.
-Hermiona!!- Gryfonka usłyszała jeszcze rozwścieczony głos Ronalda, ale nie zwracała na to uwagi
Nie mogła na niego patrzeć. On mógł ją zabić, a Ron nic nie zrobił. W przeciwieństwie do Draco. Jej największy wróg uratował ją przed wielkimi męczarniami, podczas gdy jej chłopak przyglądał się temu wszystkiemu. Przystanęli gdy byli już w miarę daleko od miejsca zdarzenia.
-Wszystko w porządku?- Spytał z troską Draco
-T.. Tak- Odpowiedziała po czym rozpłakała się
Draco stał zdezorientowany. Nie wiedział co ma teraz zrobić. Powinien zachować maskę zimnego drania. Ale to było trudne. Mimo wszystko został dobrze wychowany i wiedział, że nie może jej teraz zostawić.
Hermiona odwróciła głowę od chłopaka. Nie chciała mu pokazywać jak płacze, nie chciała mu pokazywać, że wcale nie jest taka silna za jaką ją wszyscy uważają. Po za tym to Malfoy. Będzie miał z czego ją wyśmiewać razem ze swoją bandą. Chłopak jednak złapał lekko dziewczyny podbródek i zmusił by na niego spojrzała. Wytarł kciukiem łzę, która spływała po jej policzku.
-Każdego czasem coś łamię w środku i musi to z niego wypłynąć- Uśmiechnął się blado
Hermiona otworzyła szczerzej oczy. Usłyszeć takie słowa od Malfoya to, prawie nie możliwe, a jednak usłyszała je i były one skierowane do niej. Uśmiechnęła się do niego. Chłopak nadal trzymał swoją dłoń na jej policzku. Ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Chciał coś powiedzieć, ale w tym samym czasie coś go odepchnęło od niej tak mocno, że poleciał na ścianę jednego z budynków. Ron podszedł do chłopaka, który próbował podnieść się z ziemi. Draco na jego widok parsknął śmiechem.
-Odwal się od mojej dziewczyny rozumiesz?!!-Wykrzyczał Weasley celując różdżką do blondyna
-Taki bohaterski nagle się zrobiłeś?- Zakpił
Ron zrobił się cały czerwony na twarzy i z siła przywalił Malfoyowi w twarz. Nie trzeba było długo czekać, żeby młody arystokrata mu oddał.
-Dość!-Krzyknęła Hermiona wchodząc pomiędzy chłopaków
-Wołałem za Tobą! Zostawiłaś mnie z tym śmierciożercą i uciekłaś sobie z tą fretką!- Krzyczał Ron
-A Ty mi pomogłeś kiedy ten śmierciożerca próbował mnie zabić?!- Po słowach Hermiony Ron się trochę zmieszał- Nie! Właśnie! Za to Draco mi pomógł! Co z Ciebie za chłopak!- Wykrzyczała
-Napewno lepszy od niego!- Wskazał palcem na Dracona
Chłopak tylko parsknął śmiechem.
-Wiesz co Ron?! Jesteś samolubnym egoistą, który myśli tylko o swoim tyłku! Mogłeś mi pomóc! Ale bałeś się! Robisz mi problemy o wszystko! Przepraszam Ron. Ale to ,,coś'' już się wypaliło. Już nic do Ciebie nie czuje. Z nami koniec- Po tych słowach chłopak zrobił się jeszcze bardziej czerwony.
-A ty niby taka święta, co?! Jesteś zwykłą szlamą! Szkoda, że Ci ten dupek pomógł! Może wtedy zrozumiała byś jak przez Ciebie cierpię- Stracił nad sobą kontrole
Hermiona po tych słowach rozpłakała się. Nie sądziła, że usłyszy coś takiego od Rona. Chciała uciec ale zatrzymały ją silne ramiona Malfoya. Bez namysłu wtuliła się w niego.
-Masz trzy sekundy żeby zniknąć mi z oczu inaczej zrobię Ci krzywdę- Powiedział chłodno Draco głaskając po plecach płaczącą Hermione
-A co ty mi możesz zrobić?! Ah no tak zapomniałem. Przecież jesteś synem śmierciożercy! Pewnie też zabijasz z taką łatwością co on- Zakpił
Po tych słowach Hermiona mometalnie się uspokoiła i spojrzała najpierw na Rona potem na Malfoya, któremu z oczu leciały iskry. Wycelował różdżką w chłopaka i już miał rzucić jakieś napewno nie miłe zaklęcie ale Hermiona złapała go za rękę. Chłopak zdziwiony popatrzył na nią ze zdziwieniem. Dziewczyna podeszła do rudowłosego i zdzieliła mu w policzek z otwartej ręki. Ron popatrzył na nią wściekły i podniósł rękę. Hermiona pewna, że zaraz dostanie zmrużyła oczy. Jednak nic nie nastąpiło. Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Dracona, który trzymał rękę Rona dziwnie wygiętą.
-Nigdy nie waż się podnieść ręki na jakąkolwiek kobietę- Wysyczał blondyn
Ron w tym momencie stracił pewność siebie i ze strachem patrzył na stalowe oczy Malfoya, z których ciskały pioruny.
-Draco...-Odezwała się niepewnie Hermiona kładąc mu rękę na ramieniu
Stalowooki puścił chłopaka posyłając mu zabójcze spojrzenie, a potem odszedł. Brązowowłosa patrzyła jeszcze chwile na niego, a potem skierowała wzrok na Rona, który również już się oddalał.
-Hermi?!- Nagle usłyszała głos za sobą
Odwróciła się i zobaczyła rudą przyjaciółkę.
-Co się stało?- Dodała po chwili widząc zapłakane oczy dziewczyny
-N..nic- Odpowiedziała niepewnie
-Widzę, że coś jest na rzeczy! Płakałaś?! Pewnie przez Malfoya co?!- Powiedziała Ginny wskazując palcem na ledwo już widoczną posturę Dracona
-Ginny.. To przez twojego brata- Odpowiedziała cicho
-Co?! Jak?! Co się stało- Ginny była wyraźnie zaskoczona
-Chodź, wszystko Ci opowiem- Powiedziała wskazując ręką ławkę
Gdy usiadła Hermiona zaczęła wszystko opowiadać od akcji z Sr. Nottem, aż do momentu kiedy Draco nie pozwolił jej uderzyć.
-Nie wierze. Mój brat to jakiś kretyn! Ja sobie z nim porozmawiam! A.. co do Malfoya.. to co się z nim w tym roku stało?- Powiedziała Ginny zdenerwowana i zaskoczona
Hermiona wzruszyła ramionami.
****
-Gdzie zniknąłeś?- Spytał Zabini gdy Malfoy usiadł z powrotem przy stoliku w pubie pod Trzema Miotłami
-Musiałem jeszcze coś załatwić- Odpowiedział na odchodne
Blaise nic nie powiedział tylko oparł się wygodnie na krzesełku i przyglądał się zamyślonemu przyjacielu.
-Śmierciożercy kręcą się po okolicy- Burknął wlepiając wzrok w szybę
-To chyba nic dziwnego. Voldemort zbiera siły, zbiera ludzi, szykują się do wojny- Wyszeptał czarnoskóry
Draco tylko kiwnął głową. Nie chciał dłużej ciągnąć tej rozmowy.
-Patrz! Ruda idzie!- Uśmiechnął się Diabeł
-Blaise, naprawdę? Spodobała Ci się Weasley'ówna?-Zakpił
-N..nie! No dobre może. Ale tylko troszkę!- Zrobił się czerwony na twarzy
Malfoy tylko parsknął śmiechem.
-Ej! Weasley!- Krzyknął blondyn po chwili
Gdy Ginny spojrzała na niego on dał znać ręką żeby podeszła. Niechętnie przyczłapała do stolika.
-Czego?-Warknęła
-Blaise chce z Tobą porozmawiać- Uśmiechnął się
Ginny otworzyła szerzej oczy. Zabini popatrzył na Smoka takim wzrokiem, że gdyby spojrzenie zabijało leżał by już martwy.
-To ja sobie idę. Na razie- Wstał od stołu i uśmiechnął się triumfalnie do czarnoskórego kolegi
On tylko bezgłośnie powiedział ,, Zamorduje Cie''.
-Więc co ode mnie chcesz?- Ginny zmierzyła go wzrokiem
-Em. Bo..-Zaczął się jąkać-Może byśmy.. może byś dała się zaprosić na spacer- Wydukał
Ginny uśmiechnęła się pod nosem.
-Jasne
-Naprawdę?- W jego oczach zabłysły iskierki szczęścia
Ruda skinęła tylko głową. Musiała się koniecznie dowiedzieć o co chodzi. Najpierw miły Malfoy dla Hermi, teraz on dla niej. Coś tu ewidentnie nie gra.
-A teraz przepraszam Cię, ale Harry na mnie czeka- Powiedziała i odeszła od stolika
Blaise w środku, aż płonął z radości. Wtedy do stolika wrócił Draco.
-Zabije Cię gnoju!- Warknął radośnie
-Czyżby randka z wiewiórą?
-Spacer.. żadna randka- Zabini uśmiechnął się pod nosem
****
Po powrocie do Hogwartu Harry, Ginny i Hermiona siedzieli w pokoju wspólnym i rozmawiali o tym co się dzisiaj wydarzyło ciekawego. Nagle do pokoju wspólnego wszedł Ron obejmując Lavender. Hermiona zmierzyła ich wzrokiem. Szybko się pocieszył. On tylko spojrzał na nią z kpiną.
-Idę się przejść-Powiedziała brązowowłosa podnosząc się z kanapy
-Gdzie idziesz?- Spytała Ginny z troską w głosie
-Muszę podziękować Malfoyowi za pomoc- Na te słowa Ron tylko parsknął
Dziewczyna skierowała się do lochów. Stanęła przed wejściem do pokoju wspólnego.
-No tak.. Nie znam hasła- Burknęła do siebie
-Co to może być.. Salazar?-Przejście się nie otworzyło
Kombinowała dalej, do półki na horyzoncie nie pojawił się Blaise. Uśmiechnął się do Hermiony po czym wypowiedział po cichu hasło. Oboje weszli do środka. Siedzący w pokoju wspólnym ślizgoni od razu skierowali podejrzliwy wzrok na dziewczynę.
-Jest u siebie- Szepnął Zabini puszczając jej oczko
Ruszyła do jego dormitorium. Zapukała cicho. Gdy usłyszała ,,proszę'', weszła do środka. Draco leżał na na łóżku bez koszulki, bawiąc się w rękach różdżką.
-Granger?!- Zszedł szybkim ruchem z łóżka
Był idealnie zbudowany, świetnie było widać jego mięśnie, a potargane włosy dodawały mu uroku. Dziewczyna skarciła się w myślach. ,, Nie możesz tak myśleć! To Malfoy!''
-P..przyszłam bo chciałam Ci po..podziękować- Wydukała
-Nie ma sprawy- Uśmiechnął się
-Gdyby nie ty.. to pewnie już była bym martwa- Powiedziała prawie szeptem
Chłopak lekko się zmieszał. Nie wiedział co ma zrobić. Naprawdę zrobiło mu się żal Gryffonki. Poklepał miejsce koło siebie na łóżku na znak by usiadła. Brązowowłosa niepewnie usiadła obok ślizgona.
-Dlaczego mi pomogłeś?-Wypaliła nagle
Draco spojrzała na nią i nie za bardzo wiedział co odpowiedzieć. Po chwili milczenia wreszcie się odezwał
-Jestem jaki jestem. Ale nigdy nie pozwolę skrzywdzić kobiety. Na pewno nie fizycznie- Odpowiedział zgodnie z prawdą
-Nawet zwykłej szla...-Nie dokończyła bo chłopak wszedł jej w słowo
-Przepraszam Cie. Za to, że tak Cie nazywałem. Ale tego nauczyli mnie w domu...- Wydukał, a na twarzy zrobił się cały czerwony
-Rozumiem. Wiem, że miałeś ciężko..Jeśli chcesz, to możesz mi się wygadać- Zaproponowała
W tym momencie dwa głosy w jego głowie prowadziły ze sobą wojnę. Jeden mu podpowiadał, że ma nie okazywać jakichkolwiek słabości, że jest twardy i nie będzie rozmawiał z jakąś mugolaczką o tym. A drugi krzyczał, że tego potrzebuje, że musi się komuś wygadać. Że wtedy mu ulży. Wygrał jednak pierwszy głos.
-Nie ma o czym mówić- Powiedział oschle
-Ok. Jak chcesz
-Musze już iść. Cześć- Dodała po chwili kierując się w stronę drzwi
-Cześć Granger- Odpowiedział i znów położył się na łóżku
Przepraszam was, że rozdział dopiero dzisiaj ale miałam małe problemy z internetem. Na szczęście już wszystko w porządku ;)
Zachęcam do komentowania :3
Następny rozdział pojawi się na weekendzie tak jak zwykle. Mam nadzieje, że nic mi nie utrudni dodanie go :D
Pozdrawiam was serdecznie ;)
niedziela, 29 listopada 2015
Rozdział 3
Draco zmierzał w stronę dormitorium gryffonek. Zastanawiając się jak mają wykonać to zadanie, tak żeby się nie pozabijać. Pod drzwiami czekała już na niego Hermiona. Uśmiechnęła się na jego widok. Miała nadzieje, że chociaż on pomoże jej zrozumieć ten przedmiot. Chyba każdy wiedział, że Dracon najlepiej radził sobie na tych zajęciach.
-Chodź- Odezwał się w końcu
Dziewczyna posłusznie skinęła głową i poszła za blondynem.
Weszli do lochów. Nie było tu za przyjemnie. Zimno i panował półmrok. Chłopak prowadził niekończącym się korytarzem.
-Malfoy! Gdzie ty mnie prowadzisz?- Spytała lekko zirytowana gdy skręcili w jakiś nowy korytarz.
-Tu- Uśmiechnął się
Przed oczami dziewczyny ukazała się jakaś stara duża sala.
-Będziemy mogli spokojnie poćwiczyć- Dorzucił wchodząc do środka
Gryffonka uśmiechnęła się pod nosem. Dużo miejsca, nie ma żadnym mebli ani nic. ,,Przynajmniej nic nie uszkodzę''
-To zaczynamy?- Spytała
-EXPELLIARMUS- Draco rzucił zaklęcie a różdżka wyleciała jej z rąk
-Draco!-Warknęła
-Zaczynamy- Uśmiechnął się łobuzersko
Dziewczyna poczłapała po różdżkę i również rzuciła zaklęcie w chłopaka.
Zaklęcia latały po pomieszczeniu. Oni na wzajem ich unikali albo odpierali ataki. Hermionie wychodziło to trochę gorzej. Za to arystokrata miał z niej niezły ubaw.
Drętwota, Expelliarmus, Finite Incantatem, Oncacerous, zaklęcia rzucali jak opętani. Do momentu kiedy Ślizgon nie rzucił jednego zaklęcia. A mianowicie:
-TARANTALLEGRA-Wycelował różdżką w dziewczynę, a ta niemal od razu zaczęła tańczyć
-Malfoy! Odczaruj mnie!- Warknęła cały czas tańcząc
Chłopak nie mógł powstrzymać śmiechu. Zbulwersowana dziewczyna już celowała różdżką w arystokratę gdy znowu wyleciała jej z rąk. Draco trzymał w ręku różdżkę Granger jeszcze bardziej się z tego śmiejąc
-I z czego rżysz bałwanie!- Fuknęła na niego
-Nie wiedziałem, że z Ciebie taka tancerka Granger- Sapnął zwijając się ze śmiechu
-Zabawne Malfoy- warknęła na niego
Chłopak wreszcie się opanował i odwrócił zaklęcie.
-Nareszcie- Krzyknęła
-Może jakieś dziękuje- Odrzucił jej różdżkę
-Dziękuje- Wykrzywiła się
-Na dzisiaj koniec- Powiedział obojętnie wychodząc
-Poczekaj!- Chłopak przystanął i odwrócił się w stronę dziewczyny
-hm?- Mruknął
-Nie wyjdę stąd sama
Westchnął głośno kręcąc przy tym głową. Wyszli z sali i znów szli długim ciemnym korytarzem. Hermiona spojrzała na zegarek. 10 po 20. Miała jeszcze czas żeby się wykąpać przed patrolem. Gdy doszli do dormitorium chłopaka uśmiechnęła się do niego ciepło. Nie było tak źle jak sądziła. Czeka ich jeszcze sporo pracy nad tym całym projektem, ale jak na razie dobrze im idzie.
-To o 22.00 przy Wielkiej Sali- Dodała i odeszła do swojego dormitorium.
Wzięła relaksacyjną kąpiel. Po głowie ciągle chodził jej widok uśmiechniętego Malfoya.. ale tak szczerze uśmiechniętego. Ku swojemu zaskoczeniu miło spędziła te parę godzin w jego towarzystwie.
Wzięła różowy ręcznik z szafki i owinęła się nim. Ubrała się w mundurek z logo Gryffindoru, związała włosy w kucyka i nałożyła lekki makijaż.
-Mam jeszcze 1,5 godziny- Powiedziała sama do siebie spoglądając na zegarek
Poszła do pokoju wspólnego Gryffindoru. Byli tam wszyscy jej przyjaciele i jej chłopak.
-Cześć Miona- Odezwała się Ginny klepiąc wolne miejsce obok niej
Dziewczyna usiadła obok przyjaciółki.
-Idziemy w sobotę do Hogsmeade?- Zapytał Ron kierując spojrzenie na czekoladowooką
-Jasne- Uśmiechnęła się lekko
Ostatnimi czasy nie za dobrze im się układa. Ron jest strasznie zazdrosny. Traktuje ją jak swoją rzecz. Zaczyna ją to męczyć. Czuje, że powoli to uczucie się wypala. ,, Może po tym wypadzie do Hogsmeade trochę nam się poprawią te relacje?..''Siedzieli tak dosyć długo i rozmawiali.
-Która godzina?- Spytała nagle Hermiona
-21.50- Odpowiedział Harry
-Cholera! Malfoy!- Krzyknęła i wybiegła z pomieszczenia
Ron cały czerwony patrzył jak dziewczyna znika za drzwiami.
Gdy dobiegła do pod Wielką Sale Malfoy już tam był.
-Nareszcie-Wymamrotał
-To zaczynami od góry,tak?- Spytała podchodząc bliżej do chłopaka
On kiwnął głową na znak, że ,,tak'' i razem poszli na najwyższe piętro. Szli długim i ciemnym korytarzem.
-Zawsze tak wolno łazisz?- Zdenerwowała się Hermiona
-Nigdzie mi się nie spieszy- Mruknął idąc powoli za dziewczyną
-To nie jakiś romantyczny spacer więc rusz się- Warknęła na niego
-Możemy to zamienić w romantyczny spacerek- Uniósł do góry brew
-Zabawne
-Ja zawsze jestem zabawny i romantyczny- Parsknął
-Oczywiście
-Wątpisz w to?- Udawał obrażonego
Westchnęła głośno przewracając oczami.
-Denerwujesz mnie Malfoy- Warknęła
-Nic nowego Granger
Nagle usłyszeli dźwięk przewracającego się krzesła w jednej z sal
-Słyszałeś?- Szepnęła
Draco kiwnął głową i ruszył w stronę hałasu. Hermiona ruszyła powoli za nim. Uchylił lekko drzwi. W sali panowały egipskie ciemności.
-Lumos- Szepnął chłopak a z różdżki wydobyło się światło
Ruszyli w głąb klasy. Usłyszeli dźwięk upadającego przedmiotu. Draco ruszył w tamtą stronę. Dziewczyna złapała go za nadgarstek.
-Draco.. tam ktoś jest- Wskazała palcem na cień po drugiej stronie sali
-Poczekaj tu- Szepnął i zaczął iść w tamtą stronę
Nagle zobaczył białą smugę światła i odleciał na jakieś 2 metry.
-Co jest- Powiedział sam do siebie
-Wszystko w porządku?- Podbiegła do niego brązowowłosa
Pokiwał głową po czym powoli się podniósł.
-Czyli ktoś tu jest- Wyszeptała
Draco już miał rzucić jakieś zaklęcie gdy naglę różdżka wyleciała mu z rąk. Przeklnął pod nosem. Hermiona złapała chłopaka za rękę. Bała się.
-Wychodzimy- Zasugerował
Gdy szarpnął za klamkę, ta ani drgnęła. Drzwi były zamknięte, to coś albo ktoś ich tu uwięziło.
-Co się tutaj dzieje- Dziewczyna głośno przełknęła ślinę
Usłyszeli czyjeś kroki za sobą. Szybko się odwrócili, ale nikogo tam nie było. Hermiona trzęsła się ze strachu. Nagle przypomniała sobie, że ma przy sobie różdżkę. Wyjęła ją i tak sama jak Malfoy nie zdążyła rzucić żadnego zaklęcia bo jej różdżka również wyleciała z rąk i zniknęła.
-Boje się- Szepnęła mocniej ściskając rękę arystokraty
Ten uśmiechnął się triumfalnie, lecz po chwili uśmiech mu zgasł gdy zobaczył jakiś cień zbliżający się w ich kierunku. Byli bezbronni. Nie mieli różdżek, drzwi były zamknięte, a nawet jeśli by zaczęli krzyczeć to nikt by ich tu nie usłyszał. Nawet wielce nieustraszony Malfoy się lekko przestraszył. Odwrócili się w stronę drzwi i próbowali je otworzyć. Gryffonka nagle poczuła czyjś oddech na swoim karku. Powoli się odwróciła i zobaczyła tylko jak gdzieś w głębi znów mignął podejrzany cień. Po natarczywym szarpaniu klamki drzwi się wreszcie otworzyli, a oni wybiegli z pomieszczenia jak poparzeni. Draco spojrzał na koleżankę. Była cała czerwona na twarzy, w oczach zabłysły łzy i trzęsła się cała. Przytulił ją mocno do siebie i czuł jak się uspokaja.
-Co to było?- Spytała odsuwając się od chłopaka
-Nie wiem. Ale to było dziwnie- Spojrzał kątem oka na zamknięte drzwi od sali. Będą mieli zagadkę do rozwiązania.
****
Następnego dnia Hermiona z wielkim oporem zwlekła się z łóżka. Nie mogła spać. Wszystko przez tą całą akcje na patrolu. Muszą o tym powiadomić Dumbledora. Przypomniało jej się jak to przerażona złapała Malfoya za rękę. Na samą myśl przeszły ją ciarki. Nienawidzą się. I tak zostanie. Po za tym, to Malfoy.. Draco Malfoy. Odgoniła chłopaka ze swoich myśli i poszła do łazienki wziąć szybki prysznic. Ubrała się w mundurek i zeszła do Wielkiej Sali na śniadanie. Podeszła do swojego stołu i usiadła między Ginny, a Harrym.
-Miona.. Wszystko w porządku?- Zapytał chłopak wpatrując się w nią uważnie
-Mhm- Mruknęła sięgając po sałatkę
-Nie wyglądasz za dobrze- Dodał Ron z troską w głosie
-Nie wyspałam się po prostu- Odparła
Nie mogła im powiedzieć co się wydarzyło na wczorajszym patrolu. Nie potrzebnie wybuchła by panika, że jakiś śmierciożerca jest w zamku, a przecież to nie możliwe. Pewnie jakiś uczeń zrobił sobie z nich żarty. Tylko.. Gdzie podziała się jej różdżka. Przecież nie może pójść bez niej na lekcje. Rozejrzała się nerwowo po sali. Wzrok zatrzymała na grupce ślizgonów, żywo o czymś dyskutujących. ,,Mam nadzieje, że Malfoy nic im nie powiedział''.
-Miona! Halo! Słuchasz mnie?!- Ron machał jej ręką przed twarzą
-Co? A. Tak- Oderwała się od myśli
-To co powiedziałem?-Spojrzał na nią podejrzliwie
-Ee..- Dziewczyna się skrzywiła i wzruszyła ramionami
-Pytałem jak wam idzie to zadanie od Snape?- Powiedział
-Jakoś sobie radzimy- Uśmiechnęła się
Chłopak również posłał jej blady uśmiech. Zjedli szybko śniadanie i ruszyli na zajęcia z numerologii. Pod salą stali już uczniowie z Gryffindoru oraz Slytherinu. Dziewczyna zauważyła tleniona czuprynę. Od razu się udała w jego kierunku.
-Malofy! Możemy pogadać?- Zapytała podchodząc bliżej
-Wow. Smoku od kiedy zadajesz się ze szlamami?- Odezwał się Crabbe z drwiną w głosie
Dziewczyna westchnęła cicho.
-Widzisz ludzie się zmieniają- Zaśmiał się i odszedł kawałek od swoich kolegów
-Odzyskałeś swoją różdżkę?- Spytała
-Nie. Pewnie zostały w tamtej sali- Dodał obojętnie
-To pójdziemy je dzisiaj poszukać na szlabanie- Oznajmiła
Chłopak kiwnął głową i poszedł w stronę sali, którą właśnie otworzyła nauczycielka. Lekcja zleciała im szybko. Teraz były eliksiry. Hermiona lubiła ten przedmiot. Po za faktem iż na nim również siedziała z Malfoyem. Usiadła obok chłopaka nawet na niego nie zerkając.
-Dziś uwarzycie eliksir Wiggenowy- Powiadomił nauczyciel-Może wam się kiedyś przydać- Dodał bardziej sam do siebie jednak uczniowie go usłyszeli i spojrzeli dziwnie na niego
-Możesz mi podać sok z chorobotka?- Zapytała Hermiona
-Mogę
-To mi go podaj- Wyszczerzyła się sztucznie
-Powiedziałem, że mogę. Ale to nie znaczy, że chce- Uśmiechnął się szyderczo
-Ugh! Malofy podaj mi ten pieprzony sok!- Warknęła na chłopaka
On udawał, że nie słyszy. I spokojnie wrzucał gałązkę mięty do kociołka. To jeszcze bardziej rozzłościło gryffonkę. Posłała mu mordercze spojrzenie i sama sięgnęła po składnik.
,, Jak on mnie irytuje''
-Vice Versa Granger- Uśmiechnął się nie podnosząc wzroku na nią
-Czy ty właśnie czytałeś moje myśli?!- Nie mogła w to uwierzyć. Nawet w głowie je grzebie. I tak już tam za często siedzi.
-Możliwe
-Yhrr! Malfoy!- Warknęła zirytowana
On tylko cmoknął w powietrze. Znowu spiorunowała go wzrokiem. Potem obydwoje dali sobie spokój i dalej warzyli eliksir. Gdy zadzwonił dzwonek ruszyli na następną lekcje, jaką była obrona przed czarną magią. Ta lekcja jak i wszystkie inne zleciały im w miarę szybko. Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy udali się na obiad do Wielkiej Sali.
-Uwaga!- Zabrał głos dyrektor- W sobotę odbędzie się wyjście do Hogsmeade. Wszyscy chętni niech zgłoszą się do profesor Mcgonagall- Dodał
Hermiona i Ron już nie mogli się doczekać. W końcu spędzą sobie miło czas we dwójkę. Może się coś poprawi między nimi. Po skończonym obiedzie wszyscy ruszyli do swoich dormitoriów.
****
W pokoju wspólnym Slytherinu siedziała czwórka chłopaków.
-Smoku! Co ty taki nieobecny dzisiaj?- Zapytał Zabini
-Zdaje Ci się
-Może się zakochał- Zaśmiał się Theodore
Draco westchnął głośno. ,,Kretyni'' -Może w tej szlamie Granger..Hm?- Zakpił Crabbe
-Ona nawet by na niego nie spojrzała jak na dobrego kolegę więc nie ma szans- Zaśmiał się Blaise
Draco wybuchł śmiechem- Proszę Cie. Parę dobrych chwytów i już by była moja
-To może przeprowadzimy taki mały eksperymencik co?- Zaproponował Diabeł
-A na czym on by polegał?- Zaciekawił się blondyn
-Czy dasz radę rozkochać w sobie Granger bez żadnych magicznych sztuczek- Uśmiechnął się szyderczo
-Mój urok osobisty wystarczy- Rozciągnął się na krześle
Zabini parsknął śmiechem. Nottowi się nie podobał ten ich eksperyment. Ale nic nie skomentował.
Zbliżała się godzina 22.00 więc pora zacząć patrol z Granger. To odpowiedni moment by zacząć tą całą grę.
-Cześć- Powiedział podchodząc do dziewczyny
-Cześć. Idziemy do tamtej sali po różdżki- Powiedziała szybko i ruszyła w stronę wyżej podanego miejsca
Gdy doszli Hermione przeszedł dreszcz. Po wczorajszej akcji bała się tam wejść. Ale powtarzała sobie, że to jakiś głupi żart. Malfoy popchnął drzwi i weszli do środka. Dziewczyna zapaliła światło i odetchnęła z ulgą gdy w pomieszczeniu po za Malfoyem nie było nikogo.
-Ty poszukaj po prawo, ja zajmę się lewą stroną- Zarządził
Gryfonka pokiwała głową i poszła szukać ich zgub. Jednak na marne. Nic tam nie znalazła.
-Masz coś?- Spytała
-Pusto
Westchnęli obydwoje.
-Chodźmy stąd- Rzuciła szybko i ruszyła w stronę drzwi
Draco zrobił to samo. Wyszli z sali i ruszyli powoli wzdłuż korytarza w milczeniu.
-Może byśmy tak zakopali topór wojenny?- Ciszę przerwał ślizgon
-Słucham?- Spytała patrząc na niego ze zdziwieniem
-Pytam, czy nie wydaję Ci się, że najwyższa pora przestać sobie skakać do gardeł i w ogóle- Powiedział do niechcenia
-Myślisz, że po tym 5 latach ubliżania, poniżania mnie i naśmiewania ja Ci o tak wybaczę?- Przystanęła patrząc twardo w chłopaka
-Tak. Tak myślę- Uśmiechnął się do niej pokazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów
-To się mylisz! Przyjaźń to zaufanie! A na to trzeba sobie zasłużyć Malfoy!- Warknęła
-Może chociaż spróbujmy- Próbował dalej
Dziewczyna przez chwile się zawahała jednak po dłuższym namyśle się zgodziła. Draco zaśmiał się w duchu. ,, Parę tygodni i będzie moja''.
-Znów ktoś się kręci po szkole- Szepnęła dziewczyna wskazując palcem na cień, który mignął przed chwilą na ścianie
Draco kiwnął głową na znak, że mają iść w tamtą stronę. Hermiona nie była do końca przekonana. Nie mieli se sobą różdżek. Ale ruszyła za arystokratą. Poszli w ślad cienia. Faktycznie ktoś się kręci po szkole. Było słychać kroki. Zmierzali w ich stronę przyspieszając. Ten ktoś zniknął w kolejnym korytarzu. Więc oni prawie biegli by go nie zgubić. Gdy wyszli zza rogu Hermiona cicho krzyknęła. W tej samej chwili zauważyli, że tą osobą był Snape.
-Ale nas profesor wystraszył- Hermiona odetchnęła z ulgą na widok nauczyciela
-Co wy tu..A no tak- Powiedział jak by sam do siebie
- Co pan tu robi tak późno?- Draco spojrzał podejrzliwie na Snape
-Nie wasz interes. A teraz zjeżdżać mi stąd- Burknął
Posłusznie odeszli.
****
Promienie słońca wpadły przez okno otulając twarz gryffonki. Dzisiaj sobota więc wypad do Hogsmeade. Dziewczyna podniosła się z łóżka i szybko poszła do łazienki wziąć prysznic. Gdy to zrobiła ubrała się w jasno-niebieską koszulkę, szare rurki i kremowy sweterek. Na nogi wciągnęła czarne botki. Zrobiła lekki makijaż i zeszła do Wielkiej Sali na śniadanie. Usiadła obok swoich przyjaciół, którzy z ekscytacją rozmawiali o dzisiejszym wypadzie do wioski. Nagle ktoś podszedł do niej od tyłu i położył swoje ręce po obu jej stronach opierając się o stół. To był Malfoy. W jednej ręce trzymał różdżkę. Jej różdżkę.
-Twoja zguba- Szepnął jej to ucha kładąc przedmiot na stole
Hermiona chciała coś powiedzieć, jednak chłopak jak szybko się pojawił tak szybko znikł. Uznała, że spyta go później skąd ją wziął. Przyjaciele patrzyli na nią pytająco. Dziewczyna machnęła ręką.
****
Byli już w Hogsmeade. Każdy rozszedł się w swoja stronę. Luna poszła z Nevillem, Ginny z Harrym, a ona z Ronem. Spacerowali po uliczkach wioski. Gdy nagle usłyszeli chłodny głos za sobą
-Hm.. Zdrajca krwi i szlama. Zaskakujące- Odwrócili się w stronę głosu
-Sr. Nott- Powiedział Ron patrząc na mężczyznę
-Spostrzegawczy jesteś- Zakpił z Wesleaya
-Czego pan chce?!- Warknęła
-Grzeczniej szlamo!- Krzyknął!
-Bo co?!- Spojrzała mu hardo w oczy
-Bo jesteś zwykłą szlamą- Powiedział spokojnie
- A pan śmierciożercą!- Warknęła
Miarka wtedy się przebrała. Mężczyźnie w oczach tańczyły iskry nienawiści.
-Coś ty powiedziała?- Zaczął się do niej niebezpiecznie zbliżać
-To co pan słyszał. Jest pan śmierciożercą!- Powiedziała hardo
Nott wycelował różdżką w Hermione i wypowiedział zaklęcie ,,Cruciatus''. Fala światła uderzyła w dziewczynę.
Jestem okropna wiem :c .. Następny rozdział pojawi się za tydzień. A teraz lecę oglądać Harrego Pottera.
Zachęcam do komentowania.
Papa :*
-Chodź- Odezwał się w końcu
Dziewczyna posłusznie skinęła głową i poszła za blondynem.
Weszli do lochów. Nie było tu za przyjemnie. Zimno i panował półmrok. Chłopak prowadził niekończącym się korytarzem.
-Malfoy! Gdzie ty mnie prowadzisz?- Spytała lekko zirytowana gdy skręcili w jakiś nowy korytarz.
-Tu- Uśmiechnął się
Przed oczami dziewczyny ukazała się jakaś stara duża sala.
-Będziemy mogli spokojnie poćwiczyć- Dorzucił wchodząc do środka
Gryffonka uśmiechnęła się pod nosem. Dużo miejsca, nie ma żadnym mebli ani nic. ,,Przynajmniej nic nie uszkodzę''
-To zaczynamy?- Spytała
-EXPELLIARMUS- Draco rzucił zaklęcie a różdżka wyleciała jej z rąk
-Draco!-Warknęła
-Zaczynamy- Uśmiechnął się łobuzersko
Dziewczyna poczłapała po różdżkę i również rzuciła zaklęcie w chłopaka.
Zaklęcia latały po pomieszczeniu. Oni na wzajem ich unikali albo odpierali ataki. Hermionie wychodziło to trochę gorzej. Za to arystokrata miał z niej niezły ubaw.
Drętwota, Expelliarmus, Finite Incantatem, Oncacerous, zaklęcia rzucali jak opętani. Do momentu kiedy Ślizgon nie rzucił jednego zaklęcia. A mianowicie:
-TARANTALLEGRA-Wycelował różdżką w dziewczynę, a ta niemal od razu zaczęła tańczyć
-Malfoy! Odczaruj mnie!- Warknęła cały czas tańcząc
Chłopak nie mógł powstrzymać śmiechu. Zbulwersowana dziewczyna już celowała różdżką w arystokratę gdy znowu wyleciała jej z rąk. Draco trzymał w ręku różdżkę Granger jeszcze bardziej się z tego śmiejąc
-I z czego rżysz bałwanie!- Fuknęła na niego
-Nie wiedziałem, że z Ciebie taka tancerka Granger- Sapnął zwijając się ze śmiechu
-Zabawne Malfoy- warknęła na niego
Chłopak wreszcie się opanował i odwrócił zaklęcie.
-Nareszcie- Krzyknęła
-Może jakieś dziękuje- Odrzucił jej różdżkę
-Dziękuje- Wykrzywiła się
-Na dzisiaj koniec- Powiedział obojętnie wychodząc
-Poczekaj!- Chłopak przystanął i odwrócił się w stronę dziewczyny
-hm?- Mruknął
-Nie wyjdę stąd sama
Westchnął głośno kręcąc przy tym głową. Wyszli z sali i znów szli długim ciemnym korytarzem. Hermiona spojrzała na zegarek. 10 po 20. Miała jeszcze czas żeby się wykąpać przed patrolem. Gdy doszli do dormitorium chłopaka uśmiechnęła się do niego ciepło. Nie było tak źle jak sądziła. Czeka ich jeszcze sporo pracy nad tym całym projektem, ale jak na razie dobrze im idzie.
-To o 22.00 przy Wielkiej Sali- Dodała i odeszła do swojego dormitorium.
Wzięła relaksacyjną kąpiel. Po głowie ciągle chodził jej widok uśmiechniętego Malfoya.. ale tak szczerze uśmiechniętego. Ku swojemu zaskoczeniu miło spędziła te parę godzin w jego towarzystwie.
Wzięła różowy ręcznik z szafki i owinęła się nim. Ubrała się w mundurek z logo Gryffindoru, związała włosy w kucyka i nałożyła lekki makijaż.
-Mam jeszcze 1,5 godziny- Powiedziała sama do siebie spoglądając na zegarek
Poszła do pokoju wspólnego Gryffindoru. Byli tam wszyscy jej przyjaciele i jej chłopak.
-Cześć Miona- Odezwała się Ginny klepiąc wolne miejsce obok niej
Dziewczyna usiadła obok przyjaciółki.
-Idziemy w sobotę do Hogsmeade?- Zapytał Ron kierując spojrzenie na czekoladowooką
-Jasne- Uśmiechnęła się lekko
Ostatnimi czasy nie za dobrze im się układa. Ron jest strasznie zazdrosny. Traktuje ją jak swoją rzecz. Zaczyna ją to męczyć. Czuje, że powoli to uczucie się wypala. ,, Może po tym wypadzie do Hogsmeade trochę nam się poprawią te relacje?..''Siedzieli tak dosyć długo i rozmawiali.
-Która godzina?- Spytała nagle Hermiona
-21.50- Odpowiedział Harry
-Cholera! Malfoy!- Krzyknęła i wybiegła z pomieszczenia
Ron cały czerwony patrzył jak dziewczyna znika za drzwiami.
Gdy dobiegła do pod Wielką Sale Malfoy już tam był.
-Nareszcie-Wymamrotał
-To zaczynami od góry,tak?- Spytała podchodząc bliżej do chłopaka
On kiwnął głową na znak, że ,,tak'' i razem poszli na najwyższe piętro. Szli długim i ciemnym korytarzem.
-Zawsze tak wolno łazisz?- Zdenerwowała się Hermiona
-Nigdzie mi się nie spieszy- Mruknął idąc powoli za dziewczyną
-To nie jakiś romantyczny spacer więc rusz się- Warknęła na niego
-Możemy to zamienić w romantyczny spacerek- Uniósł do góry brew
-Zabawne
-Ja zawsze jestem zabawny i romantyczny- Parsknął
-Oczywiście
-Wątpisz w to?- Udawał obrażonego
Westchnęła głośno przewracając oczami.
-Denerwujesz mnie Malfoy- Warknęła
-Nic nowego Granger
Nagle usłyszeli dźwięk przewracającego się krzesła w jednej z sal
-Słyszałeś?- Szepnęła
Draco kiwnął głową i ruszył w stronę hałasu. Hermiona ruszyła powoli za nim. Uchylił lekko drzwi. W sali panowały egipskie ciemności.
-Lumos- Szepnął chłopak a z różdżki wydobyło się światło
Ruszyli w głąb klasy. Usłyszeli dźwięk upadającego przedmiotu. Draco ruszył w tamtą stronę. Dziewczyna złapała go za nadgarstek.
-Draco.. tam ktoś jest- Wskazała palcem na cień po drugiej stronie sali
-Poczekaj tu- Szepnął i zaczął iść w tamtą stronę
Nagle zobaczył białą smugę światła i odleciał na jakieś 2 metry.
-Co jest- Powiedział sam do siebie
-Wszystko w porządku?- Podbiegła do niego brązowowłosa
Pokiwał głową po czym powoli się podniósł.
-Czyli ktoś tu jest- Wyszeptała
Draco już miał rzucić jakieś zaklęcie gdy naglę różdżka wyleciała mu z rąk. Przeklnął pod nosem. Hermiona złapała chłopaka za rękę. Bała się.
-Wychodzimy- Zasugerował
Gdy szarpnął za klamkę, ta ani drgnęła. Drzwi były zamknięte, to coś albo ktoś ich tu uwięziło.
-Co się tutaj dzieje- Dziewczyna głośno przełknęła ślinę
Usłyszeli czyjeś kroki za sobą. Szybko się odwrócili, ale nikogo tam nie było. Hermiona trzęsła się ze strachu. Nagle przypomniała sobie, że ma przy sobie różdżkę. Wyjęła ją i tak sama jak Malfoy nie zdążyła rzucić żadnego zaklęcia bo jej różdżka również wyleciała z rąk i zniknęła.
-Boje się- Szepnęła mocniej ściskając rękę arystokraty
Ten uśmiechnął się triumfalnie, lecz po chwili uśmiech mu zgasł gdy zobaczył jakiś cień zbliżający się w ich kierunku. Byli bezbronni. Nie mieli różdżek, drzwi były zamknięte, a nawet jeśli by zaczęli krzyczeć to nikt by ich tu nie usłyszał. Nawet wielce nieustraszony Malfoy się lekko przestraszył. Odwrócili się w stronę drzwi i próbowali je otworzyć. Gryffonka nagle poczuła czyjś oddech na swoim karku. Powoli się odwróciła i zobaczyła tylko jak gdzieś w głębi znów mignął podejrzany cień. Po natarczywym szarpaniu klamki drzwi się wreszcie otworzyli, a oni wybiegli z pomieszczenia jak poparzeni. Draco spojrzał na koleżankę. Była cała czerwona na twarzy, w oczach zabłysły łzy i trzęsła się cała. Przytulił ją mocno do siebie i czuł jak się uspokaja.
-Co to było?- Spytała odsuwając się od chłopaka
-Nie wiem. Ale to było dziwnie- Spojrzał kątem oka na zamknięte drzwi od sali. Będą mieli zagadkę do rozwiązania.
****
Następnego dnia Hermiona z wielkim oporem zwlekła się z łóżka. Nie mogła spać. Wszystko przez tą całą akcje na patrolu. Muszą o tym powiadomić Dumbledora. Przypomniało jej się jak to przerażona złapała Malfoya za rękę. Na samą myśl przeszły ją ciarki. Nienawidzą się. I tak zostanie. Po za tym, to Malfoy.. Draco Malfoy. Odgoniła chłopaka ze swoich myśli i poszła do łazienki wziąć szybki prysznic. Ubrała się w mundurek i zeszła do Wielkiej Sali na śniadanie. Podeszła do swojego stołu i usiadła między Ginny, a Harrym.
-Miona.. Wszystko w porządku?- Zapytał chłopak wpatrując się w nią uważnie
-Mhm- Mruknęła sięgając po sałatkę
-Nie wyglądasz za dobrze- Dodał Ron z troską w głosie
-Nie wyspałam się po prostu- Odparła
Nie mogła im powiedzieć co się wydarzyło na wczorajszym patrolu. Nie potrzebnie wybuchła by panika, że jakiś śmierciożerca jest w zamku, a przecież to nie możliwe. Pewnie jakiś uczeń zrobił sobie z nich żarty. Tylko.. Gdzie podziała się jej różdżka. Przecież nie może pójść bez niej na lekcje. Rozejrzała się nerwowo po sali. Wzrok zatrzymała na grupce ślizgonów, żywo o czymś dyskutujących. ,,Mam nadzieje, że Malfoy nic im nie powiedział''.
-Miona! Halo! Słuchasz mnie?!- Ron machał jej ręką przed twarzą
-Co? A. Tak- Oderwała się od myśli
-To co powiedziałem?-Spojrzał na nią podejrzliwie
-Ee..- Dziewczyna się skrzywiła i wzruszyła ramionami
-Pytałem jak wam idzie to zadanie od Snape?- Powiedział
-Jakoś sobie radzimy- Uśmiechnęła się
Chłopak również posłał jej blady uśmiech. Zjedli szybko śniadanie i ruszyli na zajęcia z numerologii. Pod salą stali już uczniowie z Gryffindoru oraz Slytherinu. Dziewczyna zauważyła tleniona czuprynę. Od razu się udała w jego kierunku.
-Malofy! Możemy pogadać?- Zapytała podchodząc bliżej
-Wow. Smoku od kiedy zadajesz się ze szlamami?- Odezwał się Crabbe z drwiną w głosie
Dziewczyna westchnęła cicho.
-Widzisz ludzie się zmieniają- Zaśmiał się i odszedł kawałek od swoich kolegów
-Odzyskałeś swoją różdżkę?- Spytała
-Nie. Pewnie zostały w tamtej sali- Dodał obojętnie
-To pójdziemy je dzisiaj poszukać na szlabanie- Oznajmiła
Chłopak kiwnął głową i poszedł w stronę sali, którą właśnie otworzyła nauczycielka. Lekcja zleciała im szybko. Teraz były eliksiry. Hermiona lubiła ten przedmiot. Po za faktem iż na nim również siedziała z Malfoyem. Usiadła obok chłopaka nawet na niego nie zerkając.
-Dziś uwarzycie eliksir Wiggenowy- Powiadomił nauczyciel-Może wam się kiedyś przydać- Dodał bardziej sam do siebie jednak uczniowie go usłyszeli i spojrzeli dziwnie na niego
-Możesz mi podać sok z chorobotka?- Zapytała Hermiona
-Mogę
-To mi go podaj- Wyszczerzyła się sztucznie
-Powiedziałem, że mogę. Ale to nie znaczy, że chce- Uśmiechnął się szyderczo
-Ugh! Malofy podaj mi ten pieprzony sok!- Warknęła na chłopaka
On udawał, że nie słyszy. I spokojnie wrzucał gałązkę mięty do kociołka. To jeszcze bardziej rozzłościło gryffonkę. Posłała mu mordercze spojrzenie i sama sięgnęła po składnik.
,, Jak on mnie irytuje''
-Vice Versa Granger- Uśmiechnął się nie podnosząc wzroku na nią
-Czy ty właśnie czytałeś moje myśli?!- Nie mogła w to uwierzyć. Nawet w głowie je grzebie. I tak już tam za często siedzi.
-Możliwe
-Yhrr! Malfoy!- Warknęła zirytowana
On tylko cmoknął w powietrze. Znowu spiorunowała go wzrokiem. Potem obydwoje dali sobie spokój i dalej warzyli eliksir. Gdy zadzwonił dzwonek ruszyli na następną lekcje, jaką była obrona przed czarną magią. Ta lekcja jak i wszystkie inne zleciały im w miarę szybko. Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy udali się na obiad do Wielkiej Sali.
-Uwaga!- Zabrał głos dyrektor- W sobotę odbędzie się wyjście do Hogsmeade. Wszyscy chętni niech zgłoszą się do profesor Mcgonagall- Dodał
Hermiona i Ron już nie mogli się doczekać. W końcu spędzą sobie miło czas we dwójkę. Może się coś poprawi między nimi. Po skończonym obiedzie wszyscy ruszyli do swoich dormitoriów.
****
W pokoju wspólnym Slytherinu siedziała czwórka chłopaków.
-Smoku! Co ty taki nieobecny dzisiaj?- Zapytał Zabini
-Zdaje Ci się
-Może się zakochał- Zaśmiał się Theodore
Draco westchnął głośno. ,,Kretyni'' -Może w tej szlamie Granger..Hm?- Zakpił Crabbe
-Ona nawet by na niego nie spojrzała jak na dobrego kolegę więc nie ma szans- Zaśmiał się Blaise
Draco wybuchł śmiechem- Proszę Cie. Parę dobrych chwytów i już by była moja
-To może przeprowadzimy taki mały eksperymencik co?- Zaproponował Diabeł
-A na czym on by polegał?- Zaciekawił się blondyn
-Czy dasz radę rozkochać w sobie Granger bez żadnych magicznych sztuczek- Uśmiechnął się szyderczo
-Mój urok osobisty wystarczy- Rozciągnął się na krześle
Zabini parsknął śmiechem. Nottowi się nie podobał ten ich eksperyment. Ale nic nie skomentował.
Zbliżała się godzina 22.00 więc pora zacząć patrol z Granger. To odpowiedni moment by zacząć tą całą grę.
-Cześć- Powiedział podchodząc do dziewczyny
-Cześć. Idziemy do tamtej sali po różdżki- Powiedziała szybko i ruszyła w stronę wyżej podanego miejsca
Gdy doszli Hermione przeszedł dreszcz. Po wczorajszej akcji bała się tam wejść. Ale powtarzała sobie, że to jakiś głupi żart. Malfoy popchnął drzwi i weszli do środka. Dziewczyna zapaliła światło i odetchnęła z ulgą gdy w pomieszczeniu po za Malfoyem nie było nikogo.
-Ty poszukaj po prawo, ja zajmę się lewą stroną- Zarządził
Gryfonka pokiwała głową i poszła szukać ich zgub. Jednak na marne. Nic tam nie znalazła.
-Masz coś?- Spytała
-Pusto
Westchnęli obydwoje.
-Chodźmy stąd- Rzuciła szybko i ruszyła w stronę drzwi
Draco zrobił to samo. Wyszli z sali i ruszyli powoli wzdłuż korytarza w milczeniu.
-Może byśmy tak zakopali topór wojenny?- Ciszę przerwał ślizgon
-Słucham?- Spytała patrząc na niego ze zdziwieniem
-Pytam, czy nie wydaję Ci się, że najwyższa pora przestać sobie skakać do gardeł i w ogóle- Powiedział do niechcenia
-Myślisz, że po tym 5 latach ubliżania, poniżania mnie i naśmiewania ja Ci o tak wybaczę?- Przystanęła patrząc twardo w chłopaka
-Tak. Tak myślę- Uśmiechnął się do niej pokazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów
-To się mylisz! Przyjaźń to zaufanie! A na to trzeba sobie zasłużyć Malfoy!- Warknęła
-Może chociaż spróbujmy- Próbował dalej
Dziewczyna przez chwile się zawahała jednak po dłuższym namyśle się zgodziła. Draco zaśmiał się w duchu. ,, Parę tygodni i będzie moja''.
-Znów ktoś się kręci po szkole- Szepnęła dziewczyna wskazując palcem na cień, który mignął przed chwilą na ścianie
Draco kiwnął głową na znak, że mają iść w tamtą stronę. Hermiona nie była do końca przekonana. Nie mieli se sobą różdżek. Ale ruszyła za arystokratą. Poszli w ślad cienia. Faktycznie ktoś się kręci po szkole. Było słychać kroki. Zmierzali w ich stronę przyspieszając. Ten ktoś zniknął w kolejnym korytarzu. Więc oni prawie biegli by go nie zgubić. Gdy wyszli zza rogu Hermiona cicho krzyknęła. W tej samej chwili zauważyli, że tą osobą był Snape.
-Ale nas profesor wystraszył- Hermiona odetchnęła z ulgą na widok nauczyciela
-Co wy tu..A no tak- Powiedział jak by sam do siebie
- Co pan tu robi tak późno?- Draco spojrzał podejrzliwie na Snape
-Nie wasz interes. A teraz zjeżdżać mi stąd- Burknął
Posłusznie odeszli.
****
Promienie słońca wpadły przez okno otulając twarz gryffonki. Dzisiaj sobota więc wypad do Hogsmeade. Dziewczyna podniosła się z łóżka i szybko poszła do łazienki wziąć prysznic. Gdy to zrobiła ubrała się w jasno-niebieską koszulkę, szare rurki i kremowy sweterek. Na nogi wciągnęła czarne botki. Zrobiła lekki makijaż i zeszła do Wielkiej Sali na śniadanie. Usiadła obok swoich przyjaciół, którzy z ekscytacją rozmawiali o dzisiejszym wypadzie do wioski. Nagle ktoś podszedł do niej od tyłu i położył swoje ręce po obu jej stronach opierając się o stół. To był Malfoy. W jednej ręce trzymał różdżkę. Jej różdżkę.
-Twoja zguba- Szepnął jej to ucha kładąc przedmiot na stole
Hermiona chciała coś powiedzieć, jednak chłopak jak szybko się pojawił tak szybko znikł. Uznała, że spyta go później skąd ją wziął. Przyjaciele patrzyli na nią pytająco. Dziewczyna machnęła ręką.
****
Byli już w Hogsmeade. Każdy rozszedł się w swoja stronę. Luna poszła z Nevillem, Ginny z Harrym, a ona z Ronem. Spacerowali po uliczkach wioski. Gdy nagle usłyszeli chłodny głos za sobą
-Hm.. Zdrajca krwi i szlama. Zaskakujące- Odwrócili się w stronę głosu
-Sr. Nott- Powiedział Ron patrząc na mężczyznę
-Spostrzegawczy jesteś- Zakpił z Wesleaya
-Czego pan chce?!- Warknęła
-Grzeczniej szlamo!- Krzyknął!
-Bo co?!- Spojrzała mu hardo w oczy
-Bo jesteś zwykłą szlamą- Powiedział spokojnie
- A pan śmierciożercą!- Warknęła
Miarka wtedy się przebrała. Mężczyźnie w oczach tańczyły iskry nienawiści.
-Coś ty powiedziała?- Zaczął się do niej niebezpiecznie zbliżać
-To co pan słyszał. Jest pan śmierciożercą!- Powiedziała hardo
Nott wycelował różdżką w Hermione i wypowiedział zaklęcie ,,Cruciatus''. Fala światła uderzyła w dziewczynę.
Jestem okropna wiem :c .. Następny rozdział pojawi się za tydzień. A teraz lecę oglądać Harrego Pottera.
Zachęcam do komentowania.
Papa :*
poniedziałek, 23 listopada 2015
Rozdział 2
...Gdy drzwi do dormitorium otworzyły się z hukiem. Do pomieszczenia wszedł Draco. Popatrzył na dziewczynę, potem na chłopaków i jeszcze raz na Hermione. W jego oczach było zdziwienie i lekkie zdenerwowanie.
-Wyjazd!- Warknął
Chłopcy bez słowa sprzeciwu szybko opuścili pokój. Granger podniosła się z podłogi patrząc z przerażeniem na młodego arystokratę. On patrzył na nią obojętnym wzrokiem.
-Możesz iść- Otworzył szerzej drzwi
Dziewczyna popatrzyła na niego zdziwiona. Co się z nim stało. Przecież ma taką okazję, żeby ją poniżyć, ośmieszyć, powyzywać, a jednak puścił ją.
-No na co czekasz?! Zjeżdżaj- Burknął
Hermiona upuściła pokój ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Co się z nim stało? Gdzie się podział Draco, który za każdym razem szukał momentu, żeby wyzwać ją od szlam. Spojrzała na zegarek. Już chyba nie zdąży iść w odwiedziny do Hagrida. Wróciła zdziwiona do swojego dormitorium.
-Gdzie byłaś?!- Wykrzyczał zdenerwowany Ron kiedy zobaczył swoją dziewczynę
-Chciałam pójść do Hagrida ale dwójka Ślizgonów mi to uniemożliwiła- Odpowiedziała
-Jak to?- Zdziwiła się Rudo włosa wychodząc z łazienki
-Jak to oni. Wciągnęli mnie do swojego dormitorium i nabijali się ze mnie- Westchnęła ze smutkiem
Ginny ją przytuliła. Wiedziała jak bardzo bolało ją określenie ,,szlama'', które tak często słyszała przez Draco i jego kolegów.
-Pewnie Malf...-Ron nie zdążył dokończyć, gdyż Hermiona weszła mu w pół zdania
-Zostaw go w spokoju
Wszyscy wytrzeszczyli oczy na brązowowłosą. Nie znosiła Malfoya od samego początku. A teraz go broni. Ale nikt nie brnął w ten temat gdyż dziewczyna od razu uciekła do swojego pokoju.
****
Młody arystokrata siedział na parapecie wgapiony w gwieździste niebo. Sam nie rozumiał. Mógł ją dzisiaj poniżyć, powyśmiewać a jednak pozwolił z resztką godności odejść. Nie miał siły na kolejną kłótnie. Rano pokłócił się z ojcem i miał serdecznie dość wrzasków i wyzwisk. Postanowił się położyć. Położył się do łóżka i zamykając oczy przeleciała mu przez głowę jedna myśl. Od jutra znów wróci ten bezczelny arogancki egoista. Uśmiechnął się sam do siebie i usnął.
Poranne promienie słońca wtargnęły przez okno otulając twarz arystokraty. Otworzył jedno oko i spojrzał na zegarek.
-Pora wstać- Mruknął rozciągając się na łóżku
Wstał i ślimaczym krokiem ruszył w stronę łazienki. Oparł ręce o umywalkę i wpatrując się w swoje odbicie w lustrze uśmiechnął się łobuzersko. Kolejny rok. Kolejne panienki na jedną noc. Zrzucił z siebie bokserki bo spał tylko w nich i wszedł do wanny. Ciepła woda otuliła jego blade, dobrze umięśnione ciało. Zamknął oczy, wypuścił powoli powietrze z ust i odprężał się z każdą minutą coraz bardziej. Nic mu tak dobrze nie robiło jak gorąca kąpiel. Jego spokój przerwało natarczywe pukanie do drzwi.
-Królewna! Ruszaj dupę!- Usłyszał głos Blaise
Niechętnie wstał w wanny. Założył na siebie czyste bokserki i wyszedł z łazienki.
-Wreszcie- Wykrzyknął z radością czarnoskóry, wbiegając do łazienki
Draco głośno westchnął. Podszedł do szafy.Wyciągnął z niej czarną podkoszulkę z białym napisem,czarną bluzę z logo Slytherinu i granatowe dżinsy. Do tego założył czarne trampki i ułożył swoje blond włosy w artystyczny nieład. Wyszedł z pokoju i ruszył w kierunku wielkiej sali. Gdy przekroczył jej próg znaczna część płci pięknej wlepiła swoje maślane oczy. Nie zwracając na to uwagi ruszył w stronę swojego stołu.
****
Hermiona siedziała ze swoimi przyjaciółmi przy stole i żywo dyskutowała o dzisiejszych zajęciach.
-Pierwszą mam obronę przed czarną magią ze Snape. To będzie długa lekcja- Westchnęła Granger
- Ja mam numerologie- Oznajmiła wesoło Ginny
Dziewczyny jeszcze parę minut żwawo prowadziły dyskusje. Lecz chwile później udały się na swoje pierwsze zajęcia w tym roku. Weszła do sali. Jej wzrok od razu skierował się na Dracona, który siedział dumnie z nogami na biurku. Czyli przez rok będzie musiała użerać się z tymi gadami. Za chwile do sali wszedł profesor Snape.
-Malfoy..- Rzucił pogardliwe spojrzenie na blondyna
On niechętnie zdjął nogi ze stołu.
Snape wytłumaczył im wszystko, po czym powtórzył zaklęcia, których do tej pory zdołali się nauczyć. Panna Granger nie za dobrze radziła sobie właśnie z tym przedmiotem. Jako jedyny ją przerósł.
****
-Smoku!-Szepnął Zabini- Draco hej!- Szturchnął kolegę gdy ten nie zaczął reagować
-Co?!- Blondyn napięcie odwrócił się do przyjaciela
-Co ty się tak lampisz na tą szlamę co?!- Zapytał
Chłopak zmieszał się bo sądził, że nikt tego nie widzi. Coś go intrygowało w tej dziewczynie. A od tego roku to ,,coś'' przybierało na sile.
-Zdaję Ci się. Nie gapię się na nią-Odpowiedział obojętnie
-Myślisz, że nie widać jak wzrok ucieka Ci w jej kierunku?- Zaśmiał się
Draco pokręcił przecząco głową, kątem oka patrząc na Gryfonkę, która próbowała uporać się z jednym z zaklęć.
****
-Mionka!- Szepnął Harry- Malfoy się na Ciebie cały czas gapi
Czarodziejka spojrzała na niego, lecz on szybko odwrócił wzrok. Zauważyła, że jego usta wyszeptały bezgłośnie jakieś słowo. Szybko doszło do niej co młody arystokrata wypowiedział; ,,Zwykła szlama''. Czyli jednak się myliła. Chłopak się nie zmienił. Może wczoraj miał jakiś chwilowy przypływ dobroci, który uleciał wraz z wschodem dzisiejszego słońca.
Po skończonych zajęciach wszyscy udali się do swoich pokoi.
Hermiona razem z rudą przemierzały korytarze szkoły. Nagle zauważyły trzech mężczyzn opartych o ścianę. Oczywiście bez problemu rozpoznały trójkę Ślizgonów. Blaise, Draco i Vincent patrzyli na nie z durnowatym uśmieszkiem.
-O! Patrzcie! Szlama idzie- Odezwał się Draco z drwiący uśmiechem
- O co Ci chodzi Co?- Hermiona podeszła do Malfoya szybki i zdecydowanym krokiem
-Nie podchodź tak blisko bo nas szlamem zarazisz- Zakpił Vincent
- Palanci- Powiedziała z pogardą i odeszła
-Nie przejmuj się nimi. To zadufani w sobie, egoistyczne bałwany- Odezwała się Ginny gdy zobaczyła, że bursztynowe oczy przyjaciółki zaszkliły się
Dziewczyna przytuliła rudowłosą, tym samym hamując łzy. Nienawidziła tego określenia. Po 6 latach nie miała już siły na kłócenie się ze Ślizgonami. Wróciły do swojego dormitorium.
Leżała na łóżku wpatrując się w sufit. W jej głowie cały czas po części siedział Malfoy. Był nieziemsko przystojny. Jego dobrze zbudowane ciało, blond włosy i te platynowoszare oczy, który nie wyrażały nic. Były zimne i obojętne. Był aroganckim bezczelnym kretynem. Ale coś ją w nim intrygowało. W tym roku jego ,,komplementy'' bolały ją o wiele bardziej. Myślała, że już wydoroślał. Ale jednak się myliła. ,,Hermiona! Po co ty w ogóle o nim myślisz!''. Wzięła głęboki wdech i poszła do łazienki wziąć relaksacyjną kompiel. Po 30 minutach wyszła z wody. Owinięta seledynowym ręcznikiem wyszła z łazienki udając się do szafy. Wyciągnęła czarną luźną bluzkę, o jedne rozmiar za dużą szarą bluzę, czarne rurki, a na nogi założyła białe baleriny. Rozpuściła swoje włosy i rozczochrała by w lekkim nieładzie opadały falami na jej ramiona. Postanowiła wreszcie odwiedzić Hagrida. Szła wolno długim korytarzem gdy zobaczyła postać zmierzającą w jej stronę. To był Draco. Dziewczyna przeklnęła w duchu. Nie chciała znów słuchać tych wyzwisk.
-Granger...- Odezwał się
Dziewczyna jednak zignorowała arystokratę i szła dalej przed siebie
-Hermiona..-Powtórzył chłopak łapiąc ją za nadgarstek
-Czego?!- Warknęła odwracając się napięcie do niego
-Przepraszam- Powiedział prawie niesłyszalnym głosem
Kasztanowłosa podeszła bliżej do chłopaka.
-Dobrze się czujesz?- Spytała ze zdziwieniem
-Dużo przemyślałem w wakacje. I chciałbym zakopać topór wojenny- Odpowiedział patrząc na nią swoimi stalowosrebnymi oczami
Dziewczyna otworzyła usta. Czy oby na pewno gada z Malfoyem?.. Nie wierzyła w to co usłyszała. Ale po chwili milczenia zabrała głos
-I myślisz, że po tym 6 latach obelg, naśmiewania się i poniżania mnie ja tak po prostu Ci wybaczę?-Warknęła
Draco popatrzył zdziwiony.
-Ale...- Zaczął ale Hermiona mu przerwała
-Nie! Nie ma ale! Nienawidzę Cie! I nie mam zamiaru zawierać jakiegoś pokoju! Zejdź mi z oczu!-Wykrzyczała
-Nara szlamo- Powiedział z chytrym uśmieszkiem i zostawił wściekłą Gryfonke
Jej wzrok uciekł w stronę blondyna. ,,Jest cholernie przystojny. Nawet od tyłu. AA! Hermiona! Nie możesz tak myśleć!''
****
Młody Ślizgon usiadł pod drzewem na skraju zakazanego lasu. Zastanawiał się w po co w sumie to powiedział. Mógł od razu nazwać ją szlamą, a nie poniżać się przez nią prosząc o skończenie wojny między nimi. Kiedy na nią patrzył serce biło mu mocniej. ,,Przecież to nie możliwe! Ty jesteś arystokratą, a ona zwykłą szlamą! Nie może Ci się podobać''. Chłopak próbował wyrzucić z głowy Pannę Granger. Ale opornie mu to szło.
-Nad czym tak myślisz stary?- Usłyszał znajomy głos przyjaciela
-Nad niczym- Powiedział obojętnie podnosząc wzrok na Zabiniego
-Przecież widzę, że Cie coś dręczy- Przyjaciel usiadł obok niego
Draco pokręcił przecząco głową. Blaise westchnął głośno. Dobrze znał swojego kumpla i widział, że coś g gryzie. Ale nie chciał naciskać.
-Chodź- Smok podniósł się z ziemi i skierował w stronę zamku
-Idziemy się napić- Dodał po chwili
Chwile później siedzieli już w swoim dormitorium pijąc ognistą.
Do pokoju wszedł Theodor.
-Malfoy masz się zjawić u Profesora Dumbledora- Oznajmił koledze
- A czego ten stary piernik ode mnie znowu chce- Skrzywił się
Nott wzruszył ramionami. Draco dopił zawartość szklanki i niechętnie podniósł się z fotela.
Po chwili znalazł się w gabinecie profesora.
-Chciał mnie dyrektor widzieć- Oznajmił siląc się na uprzejmość
-Mam do Ciebie sprawę- Uśmiechnął się Dumbledore
-Więc słucham
-Poczekamy jeszcze na jedną osobę
Draco się lekko zdziwił. Ale po chwili do gabinetu weszła Hermiona. Obydwoje otworzyli szerzej oczy. Czego on od nich chciał.
-Więc- Zaczął profesor- Jak wiecie na rozpoczęciu nie zostali wybrani perfekci. Musieliśmy przedyskutować parę za i przeciw. Ale uznaliśmy, że na tym roku perfektami naczelnymi zostanie wasza dwójka- Wyszczerzył się profesor
Dobrze wiedział, że ta dwójka się nienawidzi. Chciał ich w jakimś sensie zbliżyć, żeby przestali skakać już sobie do gardeł.
Draco zdziwiony popatrzył na koleżankę potem na profesora, a potem znowu na Hermione. Stała tak samo zszokowana jak on.
Byli w 6klasie. Więc nie mogli.../ nie powinni zostawać perfektami naczelnymi.
-Ale Panie profesorze. My jesteśmy na 6 roku- Odezwała się Gryfonka
-Nic nie szkodzi- Uśmiechnął się staruszek- Moja, szkoła moje zasady- Zaśmiał się
Dwójka uczniów popatrzyła na siebie zdziwiona. Profesor wytłumaczył i wszystko. Mieli pełnić patrole od 22.00 do 24.00 każdego dnia prócz soboty i niedzieli. Mogli odejmować punkty. I takie tam inne sprawy. Sam fakt, że będą musieli spędzać ze sobą więcej czasu nie pocieszał tej dwójki. Nienawidzili się i każde ich spotkanie kończyło się kłótnią. A teraz codziennie musieli urządzać sobie wieczorne spacerki.
-Możecie już iść. Od jutra zaczynacie patrole- Powiedział Dumbledore
Skinęli posłusznie głowami i wyszli. Spojrzeli na siebie z lekkim zdziwieniem i niechęcią.
-Będę musiała się z Tobą użerać cały ten rok- Westchnęła
Malfoy tylko pokręcił oczami i zostawił dziewczynę odchodząc z perfidnym uśmiechem.
Zapadła noc. Chłopak siedział na swoim łóżku i przeglądał proroka codziennego. Jego uwagę przykuł nagłówek jednego z artykułów
,,Czy Sami-Wiecie-Kto powrócił?!''. Dobrze wiedział, że tak. Przecież jego ojciec był śmierciożercą. Westchnął odkładając gazetę. Zgasił lampkę i pogrążył się w głębokim śnie.
****
Słońce próbowało przebić się przez ciemne chmury.
-Hermi!- Ginny potrząsnęła dziewczyną
-Jeszcze chwilę- Wymamrotała odwracając się w drugą stronę
-Za 15 minut mamy być na śniadaniu w Wielkiej Sali! Dumbledore chce coś ogłosić- Powiedziała
Dziewczyna jak torpeda wyleciała z łóżka i szybko udała się do łazienki. Wzięła naprawdę szybką kąpiel. Założyła białą koszulkę z czarnym napisem, czarne leginsy i malinową bluzę. Nałożyła lekki makijaż i wciągnęła na stopy trampki w takim samym kolorze co bluza. Związała włosy w lekkiego warkocza i uśmiechnięta wyszła z łazienki. Razem z Rudą szybkim krokiem ruszyły na śniadanie. Gdy obydwie siedziały już przy stole Gryffindoru do sali wszedł Draco. Ubrany był w białą koszulkę, czarne dżinsy i swoją czarno-zieloną bluzę z logo Slytherinu. Chyba się z nią nie rozstawał. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem. Chcąc nie chcąc Malfoy był mega przystojny.
Chwile później głos zabrad Dumbledore.
-Chciał bym wam ogłosić dwie ważne sprawy. Pierwsza to jest taka, że Perfektami Naczelnymi zostają Hermiona Granger i Dracon Malfoy. To jest moja decyzja i nic jej nie zmieni- Oznajmił profesor
Na twarzy uczniów wymalowane było wielkie zdziwienie.
-Po śniadaniu skrzaty zaprowadzą was do waszych dormitorium- Dodał
-Czemu nic nie powiedziałaś, że zostałaś Perfektem?! Na dodatek z tym gadem Malfoyem?!- Wyraźnie było widać, że Ronowi się to nie spodobało
-Wczoraj się dowiedziałam. I też nie jestem zachwycona faktem, że będę musiała spędzać każdy wieczór w jego towarzystwie- Odparła
Na twarzy Weasleya malowała się złość przeplatana zazdrością. Po skończonym śniadaniu skrzaty zaprowadziły nowym perfektów do swoich dormitorium. Pokój dziewczyny był w czerwono- zółtych barwach. Duży salon. Na środku stała kanapa z małym stolikiem, pod ścianą stało biurko i mała szafka. Na środku leżał wielki puchaty dywan. Na ścianie obok drzwi wisiało wielkie logo Gryffindoru. Z salonu prowadziły drzwi do sypialni. Mniejsze pomieszczenie w takich samych kolorach. Pod jedną ścianą stało duże łóżku i mała szafka z nocną lampką po drugiej stronie stała wielka szafa. Na środku stały dwa fotele a między nimi mały szklany stolik. Obok szafy były drzwi prowadzące do łazienki. Małe pomieszczenie z wanną, umywalką, toaletą i małą wiszącą szafeczką. Dziewczyna była wręcz zachwycona.
-Musi teraz panienka iść na lekcje, a ja panienkę wypakuje- Uśmiechnął się skrzat
Hermiona kiwnęła głową i poszła na lekcje.
Wszystko szło w miarę dobrze do czasu lekcji obrony przez czarną magią. Snape wymyślił zadanie w parach.
-Panna Granger. Teraz Pani wylosuje swojego partnera do pracy- Powiedział profesor
Gryffonka włożyła rękę do szklanej kulki by wyciągnąć kartkę.
Spojrzała na kartkę na której widniało nazwisko jej partnera.
,,To chyba jakiś żart''. Dziewczyna miała wyraźne zakłopotanie na twarzy
-Panna Granger i Pan Malfoy- Oznajmił Snape
Na twarzach uczniów zagościło zdziwienie, a na twarzy Rona chęć mordu młodego arystokraty. Hermiona była zdziwiona, ale w głębi serca szczęśliwa, że to właśnie z nim miała nauczyć się zaklęć obronnych.
-Więc możecie usiąść razem i już zacząć coś przygotowywać. Czas na to zadanie to miesiąc- Z zamyśleń wyrwał ją głos profesora
Hermiona dosiadła się do Draco. Na jego ustach widniał triumfalny uśmieszek.
-Weźmy się do pracy- Westchnęła Hermiona
Malfoy kiwnął głową i razem zaczęli kartkować podręcznik. Po skończonych zajęciach do dziewczyny podszedł młody arystokrata.
-Możemy zacząć już dzisiaj ćwiczyć w lochach-Zaproponował
-Okej. To.. o której?- Zapytała
-O 18.00 będę pod twoim dormitorium- Wyszczerzył swoje śnieżno białe ząbki
Dziewczyna przytaknęła. Nie mogła się doczekać spotkania z nim. Z jednej strony powinna go nienawidzić, ale z drugiej darzyła go jakimś niezidentyfikowanym uczuciem.
Witam witam ^^
Jak wam się podoba 2 rozdział ??
(Od razu ostrzegam, że fabuła bloga nie odpowiada do końca 6 części książki lub filmu!)
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia, uwagi porady to walić śmiało. Chętnie skorzystam :p A tak to zachęcam do komentowania, bo to wielka motywacja ;)
NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ NA WEEKENDZIE! no chyba, że uda mi się jakoś wcześniej, ale nie obiecuje bo szkoła.
-Wyjazd!- Warknął
Chłopcy bez słowa sprzeciwu szybko opuścili pokój. Granger podniosła się z podłogi patrząc z przerażeniem na młodego arystokratę. On patrzył na nią obojętnym wzrokiem.
-Możesz iść- Otworzył szerzej drzwi
Dziewczyna popatrzyła na niego zdziwiona. Co się z nim stało. Przecież ma taką okazję, żeby ją poniżyć, ośmieszyć, powyzywać, a jednak puścił ją.
-No na co czekasz?! Zjeżdżaj- Burknął
Hermiona upuściła pokój ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Co się z nim stało? Gdzie się podział Draco, który za każdym razem szukał momentu, żeby wyzwać ją od szlam. Spojrzała na zegarek. Już chyba nie zdąży iść w odwiedziny do Hagrida. Wróciła zdziwiona do swojego dormitorium.
-Gdzie byłaś?!- Wykrzyczał zdenerwowany Ron kiedy zobaczył swoją dziewczynę
-Chciałam pójść do Hagrida ale dwójka Ślizgonów mi to uniemożliwiła- Odpowiedziała
-Jak to?- Zdziwiła się Rudo włosa wychodząc z łazienki
-Jak to oni. Wciągnęli mnie do swojego dormitorium i nabijali się ze mnie- Westchnęła ze smutkiem
Ginny ją przytuliła. Wiedziała jak bardzo bolało ją określenie ,,szlama'', które tak często słyszała przez Draco i jego kolegów.
-Pewnie Malf...-Ron nie zdążył dokończyć, gdyż Hermiona weszła mu w pół zdania
-Zostaw go w spokoju
Wszyscy wytrzeszczyli oczy na brązowowłosą. Nie znosiła Malfoya od samego początku. A teraz go broni. Ale nikt nie brnął w ten temat gdyż dziewczyna od razu uciekła do swojego pokoju.
****
Młody arystokrata siedział na parapecie wgapiony w gwieździste niebo. Sam nie rozumiał. Mógł ją dzisiaj poniżyć, powyśmiewać a jednak pozwolił z resztką godności odejść. Nie miał siły na kolejną kłótnie. Rano pokłócił się z ojcem i miał serdecznie dość wrzasków i wyzwisk. Postanowił się położyć. Położył się do łóżka i zamykając oczy przeleciała mu przez głowę jedna myśl. Od jutra znów wróci ten bezczelny arogancki egoista. Uśmiechnął się sam do siebie i usnął.
Poranne promienie słońca wtargnęły przez okno otulając twarz arystokraty. Otworzył jedno oko i spojrzał na zegarek.
-Pora wstać- Mruknął rozciągając się na łóżku
Wstał i ślimaczym krokiem ruszył w stronę łazienki. Oparł ręce o umywalkę i wpatrując się w swoje odbicie w lustrze uśmiechnął się łobuzersko. Kolejny rok. Kolejne panienki na jedną noc. Zrzucił z siebie bokserki bo spał tylko w nich i wszedł do wanny. Ciepła woda otuliła jego blade, dobrze umięśnione ciało. Zamknął oczy, wypuścił powoli powietrze z ust i odprężał się z każdą minutą coraz bardziej. Nic mu tak dobrze nie robiło jak gorąca kąpiel. Jego spokój przerwało natarczywe pukanie do drzwi.
-Królewna! Ruszaj dupę!- Usłyszał głos Blaise
Niechętnie wstał w wanny. Założył na siebie czyste bokserki i wyszedł z łazienki.
-Wreszcie- Wykrzyknął z radością czarnoskóry, wbiegając do łazienki
Draco głośno westchnął. Podszedł do szafy.Wyciągnął z niej czarną podkoszulkę z białym napisem,czarną bluzę z logo Slytherinu i granatowe dżinsy. Do tego założył czarne trampki i ułożył swoje blond włosy w artystyczny nieład. Wyszedł z pokoju i ruszył w kierunku wielkiej sali. Gdy przekroczył jej próg znaczna część płci pięknej wlepiła swoje maślane oczy. Nie zwracając na to uwagi ruszył w stronę swojego stołu.
****
Hermiona siedziała ze swoimi przyjaciółmi przy stole i żywo dyskutowała o dzisiejszych zajęciach.
-Pierwszą mam obronę przed czarną magią ze Snape. To będzie długa lekcja- Westchnęła Granger
- Ja mam numerologie- Oznajmiła wesoło Ginny
Dziewczyny jeszcze parę minut żwawo prowadziły dyskusje. Lecz chwile później udały się na swoje pierwsze zajęcia w tym roku. Weszła do sali. Jej wzrok od razu skierował się na Dracona, który siedział dumnie z nogami na biurku. Czyli przez rok będzie musiała użerać się z tymi gadami. Za chwile do sali wszedł profesor Snape.
-Malfoy..- Rzucił pogardliwe spojrzenie na blondyna
On niechętnie zdjął nogi ze stołu.
Snape wytłumaczył im wszystko, po czym powtórzył zaklęcia, których do tej pory zdołali się nauczyć. Panna Granger nie za dobrze radziła sobie właśnie z tym przedmiotem. Jako jedyny ją przerósł.
****
-Smoku!-Szepnął Zabini- Draco hej!- Szturchnął kolegę gdy ten nie zaczął reagować
-Co?!- Blondyn napięcie odwrócił się do przyjaciela
-Co ty się tak lampisz na tą szlamę co?!- Zapytał
Chłopak zmieszał się bo sądził, że nikt tego nie widzi. Coś go intrygowało w tej dziewczynie. A od tego roku to ,,coś'' przybierało na sile.
-Zdaję Ci się. Nie gapię się na nią-Odpowiedział obojętnie
-Myślisz, że nie widać jak wzrok ucieka Ci w jej kierunku?- Zaśmiał się
Draco pokręcił przecząco głową, kątem oka patrząc na Gryfonkę, która próbowała uporać się z jednym z zaklęć.
****
-Mionka!- Szepnął Harry- Malfoy się na Ciebie cały czas gapi
Czarodziejka spojrzała na niego, lecz on szybko odwrócił wzrok. Zauważyła, że jego usta wyszeptały bezgłośnie jakieś słowo. Szybko doszło do niej co młody arystokrata wypowiedział; ,,Zwykła szlama''. Czyli jednak się myliła. Chłopak się nie zmienił. Może wczoraj miał jakiś chwilowy przypływ dobroci, który uleciał wraz z wschodem dzisiejszego słońca.
Po skończonych zajęciach wszyscy udali się do swoich pokoi.
Hermiona razem z rudą przemierzały korytarze szkoły. Nagle zauważyły trzech mężczyzn opartych o ścianę. Oczywiście bez problemu rozpoznały trójkę Ślizgonów. Blaise, Draco i Vincent patrzyli na nie z durnowatym uśmieszkiem.
-O! Patrzcie! Szlama idzie- Odezwał się Draco z drwiący uśmiechem
- O co Ci chodzi Co?- Hermiona podeszła do Malfoya szybki i zdecydowanym krokiem
-Nie podchodź tak blisko bo nas szlamem zarazisz- Zakpił Vincent
- Palanci- Powiedziała z pogardą i odeszła
-Nie przejmuj się nimi. To zadufani w sobie, egoistyczne bałwany- Odezwała się Ginny gdy zobaczyła, że bursztynowe oczy przyjaciółki zaszkliły się
Dziewczyna przytuliła rudowłosą, tym samym hamując łzy. Nienawidziła tego określenia. Po 6 latach nie miała już siły na kłócenie się ze Ślizgonami. Wróciły do swojego dormitorium.
Leżała na łóżku wpatrując się w sufit. W jej głowie cały czas po części siedział Malfoy. Był nieziemsko przystojny. Jego dobrze zbudowane ciało, blond włosy i te platynowoszare oczy, który nie wyrażały nic. Były zimne i obojętne. Był aroganckim bezczelnym kretynem. Ale coś ją w nim intrygowało. W tym roku jego ,,komplementy'' bolały ją o wiele bardziej. Myślała, że już wydoroślał. Ale jednak się myliła. ,,Hermiona! Po co ty w ogóle o nim myślisz!''. Wzięła głęboki wdech i poszła do łazienki wziąć relaksacyjną kompiel. Po 30 minutach wyszła z wody. Owinięta seledynowym ręcznikiem wyszła z łazienki udając się do szafy. Wyciągnęła czarną luźną bluzkę, o jedne rozmiar za dużą szarą bluzę, czarne rurki, a na nogi założyła białe baleriny. Rozpuściła swoje włosy i rozczochrała by w lekkim nieładzie opadały falami na jej ramiona. Postanowiła wreszcie odwiedzić Hagrida. Szła wolno długim korytarzem gdy zobaczyła postać zmierzającą w jej stronę. To był Draco. Dziewczyna przeklnęła w duchu. Nie chciała znów słuchać tych wyzwisk.
-Granger...- Odezwał się
Dziewczyna jednak zignorowała arystokratę i szła dalej przed siebie
-Hermiona..-Powtórzył chłopak łapiąc ją za nadgarstek
-Czego?!- Warknęła odwracając się napięcie do niego
-Przepraszam- Powiedział prawie niesłyszalnym głosem
Kasztanowłosa podeszła bliżej do chłopaka.
-Dobrze się czujesz?- Spytała ze zdziwieniem
-Dużo przemyślałem w wakacje. I chciałbym zakopać topór wojenny- Odpowiedział patrząc na nią swoimi stalowosrebnymi oczami
Dziewczyna otworzyła usta. Czy oby na pewno gada z Malfoyem?.. Nie wierzyła w to co usłyszała. Ale po chwili milczenia zabrała głos
-I myślisz, że po tym 6 latach obelg, naśmiewania się i poniżania mnie ja tak po prostu Ci wybaczę?-Warknęła
Draco popatrzył zdziwiony.
-Ale...- Zaczął ale Hermiona mu przerwała
-Nie! Nie ma ale! Nienawidzę Cie! I nie mam zamiaru zawierać jakiegoś pokoju! Zejdź mi z oczu!-Wykrzyczała
-Nara szlamo- Powiedział z chytrym uśmieszkiem i zostawił wściekłą Gryfonke
Jej wzrok uciekł w stronę blondyna. ,,Jest cholernie przystojny. Nawet od tyłu. AA! Hermiona! Nie możesz tak myśleć!''
****
Młody Ślizgon usiadł pod drzewem na skraju zakazanego lasu. Zastanawiał się w po co w sumie to powiedział. Mógł od razu nazwać ją szlamą, a nie poniżać się przez nią prosząc o skończenie wojny między nimi. Kiedy na nią patrzył serce biło mu mocniej. ,,Przecież to nie możliwe! Ty jesteś arystokratą, a ona zwykłą szlamą! Nie może Ci się podobać''. Chłopak próbował wyrzucić z głowy Pannę Granger. Ale opornie mu to szło.
-Nad czym tak myślisz stary?- Usłyszał znajomy głos przyjaciela
-Nad niczym- Powiedział obojętnie podnosząc wzrok na Zabiniego
-Przecież widzę, że Cie coś dręczy- Przyjaciel usiadł obok niego
Draco pokręcił przecząco głową. Blaise westchnął głośno. Dobrze znał swojego kumpla i widział, że coś g gryzie. Ale nie chciał naciskać.
-Chodź- Smok podniósł się z ziemi i skierował w stronę zamku
-Idziemy się napić- Dodał po chwili
Chwile później siedzieli już w swoim dormitorium pijąc ognistą.
Do pokoju wszedł Theodor.
-Malfoy masz się zjawić u Profesora Dumbledora- Oznajmił koledze
- A czego ten stary piernik ode mnie znowu chce- Skrzywił się
Nott wzruszył ramionami. Draco dopił zawartość szklanki i niechętnie podniósł się z fotela.
Po chwili znalazł się w gabinecie profesora.
-Chciał mnie dyrektor widzieć- Oznajmił siląc się na uprzejmość
-Mam do Ciebie sprawę- Uśmiechnął się Dumbledore
-Więc słucham
-Poczekamy jeszcze na jedną osobę
Draco się lekko zdziwił. Ale po chwili do gabinetu weszła Hermiona. Obydwoje otworzyli szerzej oczy. Czego on od nich chciał.
-Więc- Zaczął profesor- Jak wiecie na rozpoczęciu nie zostali wybrani perfekci. Musieliśmy przedyskutować parę za i przeciw. Ale uznaliśmy, że na tym roku perfektami naczelnymi zostanie wasza dwójka- Wyszczerzył się profesor
Dobrze wiedział, że ta dwójka się nienawidzi. Chciał ich w jakimś sensie zbliżyć, żeby przestali skakać już sobie do gardeł.
Draco zdziwiony popatrzył na koleżankę potem na profesora, a potem znowu na Hermione. Stała tak samo zszokowana jak on.
Byli w 6klasie. Więc nie mogli.../ nie powinni zostawać perfektami naczelnymi.
-Ale Panie profesorze. My jesteśmy na 6 roku- Odezwała się Gryfonka
-Nic nie szkodzi- Uśmiechnął się staruszek- Moja, szkoła moje zasady- Zaśmiał się
Dwójka uczniów popatrzyła na siebie zdziwiona. Profesor wytłumaczył i wszystko. Mieli pełnić patrole od 22.00 do 24.00 każdego dnia prócz soboty i niedzieli. Mogli odejmować punkty. I takie tam inne sprawy. Sam fakt, że będą musieli spędzać ze sobą więcej czasu nie pocieszał tej dwójki. Nienawidzili się i każde ich spotkanie kończyło się kłótnią. A teraz codziennie musieli urządzać sobie wieczorne spacerki.
-Możecie już iść. Od jutra zaczynacie patrole- Powiedział Dumbledore
Skinęli posłusznie głowami i wyszli. Spojrzeli na siebie z lekkim zdziwieniem i niechęcią.
-Będę musiała się z Tobą użerać cały ten rok- Westchnęła
Malfoy tylko pokręcił oczami i zostawił dziewczynę odchodząc z perfidnym uśmiechem.
Zapadła noc. Chłopak siedział na swoim łóżku i przeglądał proroka codziennego. Jego uwagę przykuł nagłówek jednego z artykułów
,,Czy Sami-Wiecie-Kto powrócił?!''. Dobrze wiedział, że tak. Przecież jego ojciec był śmierciożercą. Westchnął odkładając gazetę. Zgasił lampkę i pogrążył się w głębokim śnie.
****
Słońce próbowało przebić się przez ciemne chmury.
-Hermi!- Ginny potrząsnęła dziewczyną
-Jeszcze chwilę- Wymamrotała odwracając się w drugą stronę
-Za 15 minut mamy być na śniadaniu w Wielkiej Sali! Dumbledore chce coś ogłosić- Powiedziała
Dziewczyna jak torpeda wyleciała z łóżka i szybko udała się do łazienki. Wzięła naprawdę szybką kąpiel. Założyła białą koszulkę z czarnym napisem, czarne leginsy i malinową bluzę. Nałożyła lekki makijaż i wciągnęła na stopy trampki w takim samym kolorze co bluza. Związała włosy w lekkiego warkocza i uśmiechnięta wyszła z łazienki. Razem z Rudą szybkim krokiem ruszyły na śniadanie. Gdy obydwie siedziały już przy stole Gryffindoru do sali wszedł Draco. Ubrany był w białą koszulkę, czarne dżinsy i swoją czarno-zieloną bluzę z logo Slytherinu. Chyba się z nią nie rozstawał. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem. Chcąc nie chcąc Malfoy był mega przystojny.
Chwile później głos zabrad Dumbledore.
-Chciał bym wam ogłosić dwie ważne sprawy. Pierwsza to jest taka, że Perfektami Naczelnymi zostają Hermiona Granger i Dracon Malfoy. To jest moja decyzja i nic jej nie zmieni- Oznajmił profesor
Na twarzy uczniów wymalowane było wielkie zdziwienie.
-Po śniadaniu skrzaty zaprowadzą was do waszych dormitorium- Dodał
-Czemu nic nie powiedziałaś, że zostałaś Perfektem?! Na dodatek z tym gadem Malfoyem?!- Wyraźnie było widać, że Ronowi się to nie spodobało
-Wczoraj się dowiedziałam. I też nie jestem zachwycona faktem, że będę musiała spędzać każdy wieczór w jego towarzystwie- Odparła
Na twarzy Weasleya malowała się złość przeplatana zazdrością. Po skończonym śniadaniu skrzaty zaprowadziły nowym perfektów do swoich dormitorium. Pokój dziewczyny był w czerwono- zółtych barwach. Duży salon. Na środku stała kanapa z małym stolikiem, pod ścianą stało biurko i mała szafka. Na środku leżał wielki puchaty dywan. Na ścianie obok drzwi wisiało wielkie logo Gryffindoru. Z salonu prowadziły drzwi do sypialni. Mniejsze pomieszczenie w takich samych kolorach. Pod jedną ścianą stało duże łóżku i mała szafka z nocną lampką po drugiej stronie stała wielka szafa. Na środku stały dwa fotele a między nimi mały szklany stolik. Obok szafy były drzwi prowadzące do łazienki. Małe pomieszczenie z wanną, umywalką, toaletą i małą wiszącą szafeczką. Dziewczyna była wręcz zachwycona.
-Musi teraz panienka iść na lekcje, a ja panienkę wypakuje- Uśmiechnął się skrzat
Hermiona kiwnęła głową i poszła na lekcje.
Wszystko szło w miarę dobrze do czasu lekcji obrony przez czarną magią. Snape wymyślił zadanie w parach.
-Panna Granger. Teraz Pani wylosuje swojego partnera do pracy- Powiedział profesor
Gryffonka włożyła rękę do szklanej kulki by wyciągnąć kartkę.
Spojrzała na kartkę na której widniało nazwisko jej partnera.
,,To chyba jakiś żart''. Dziewczyna miała wyraźne zakłopotanie na twarzy
-Panna Granger i Pan Malfoy- Oznajmił Snape
Na twarzach uczniów zagościło zdziwienie, a na twarzy Rona chęć mordu młodego arystokraty. Hermiona była zdziwiona, ale w głębi serca szczęśliwa, że to właśnie z nim miała nauczyć się zaklęć obronnych.
-Więc możecie usiąść razem i już zacząć coś przygotowywać. Czas na to zadanie to miesiąc- Z zamyśleń wyrwał ją głos profesora
Hermiona dosiadła się do Draco. Na jego ustach widniał triumfalny uśmieszek.
-Weźmy się do pracy- Westchnęła Hermiona
Malfoy kiwnął głową i razem zaczęli kartkować podręcznik. Po skończonych zajęciach do dziewczyny podszedł młody arystokrata.
-Możemy zacząć już dzisiaj ćwiczyć w lochach-Zaproponował
-Okej. To.. o której?- Zapytała
-O 18.00 będę pod twoim dormitorium- Wyszczerzył swoje śnieżno białe ząbki
Dziewczyna przytaknęła. Nie mogła się doczekać spotkania z nim. Z jednej strony powinna go nienawidzić, ale z drugiej darzyła go jakimś niezidentyfikowanym uczuciem.
Witam witam ^^
Jak wam się podoba 2 rozdział ??
(Od razu ostrzegam, że fabuła bloga nie odpowiada do końca 6 części książki lub filmu!)
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia, uwagi porady to walić śmiało. Chętnie skorzystam :p A tak to zachęcam do komentowania, bo to wielka motywacja ;)
NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ NA WEEKENDZIE! no chyba, że uda mi się jakoś wcześniej, ale nie obiecuje bo szkoła.
sobota, 21 listopada 2015
Rozdział 1
Młoda Gryfindorka powoli szykowała się do rozpoczęcia kolejnego roku nauki w Hogwarcie. Wstała już o bladym świcie i szybko pakowała rzeczy do kuferka.
-Książki, zapas piór, ulubiony sweter, trampki...- Mówiła do siebie przeglądając rzeczy w kufrze
Gdy wybiła 8.00 dziewczyna zeszła do kuchni gdzie czekała na nią mama z przepysznym śniadaniem.
-Cześć mamusiu- Powiedziała dając jej całusa w policzek
-Cześć córciu- Odpowiedziała kobieta
-Wszystko masz?- Dodała po chwili nalewając do kubka ciepłej herbaty
-Tak- Odpowiedziała Hermiona
-Znów nam wyjeżdżasz na rok- Westchnął pan Granger wchodząc do pomieszczenia
-Przyjadę na święta tatusiu- Uśmiechnęła się
Po śniadaniu pobiegła do łazienki. Wzięła szybki prysznic. Ubrała się w jasne dżinsy, białą bokserkę i szary sweterek. Swoje piękne brązowe włosy związała w niedbałego kucyka. Kilka niesfornych kosmyków opadało na twarz dziewczyny. Nałożyła lekki makijaż. Gotowa i uśmiechnięta poszła po swoje rzeczy. Pożegnała się z rodzicami i teleportowała się do Nory. Zapukała cicho. Gdy drzwi się otworzyły stanęła w nich ruda dziewczyna
-Hermiona!-Ginny rzuciła się jej na szyje
-Ginny!- Przytuliła koleżankę
Chwile później siedziały już przy stole na obiedzie. Wszyscy żywo rozmawiali, śmiali się, wygłupiali. Uwielbiała przesiadywać w Norze. Czuła się jak u rodziny. Oni traktowali ją tak samo. Po kilku godzinach spędzonych u państwo Weasleyów, wszyscy teleportowali się na peron 9 i 3/4 czekając na pociąg. Szli w stronę pociągu, który właśnie podjechał gdy brązowowłosa na kogoś wpadła. Podniosła wzrok i zobaczyła silną posturę Malfoya
-Patrz jak łazisz szlamo!- Odezwał się Vincent Crabbe
-Nie zauważyłam Cie! Przepraszam- Wydukała dziewczyna
Chłopak popatrzył na nią z góry. Była taka mała przy jego 192 centymetrowym wzroście.
- Weszłaś na wielkiego arystokratę i myślisz, że jakieś głup...- Nie dokończył bo blondyn mu przerwał
-Zamilcz!- Spojrzał zabójczo na chłopaka
-Ale..- Odezwał się cicho Crabbe
-Nic się nie stało- Uśmiechnął się blado do dziewczyny i wszedł do pociągu
-Kto to był i co zrobił z Malfoyem- Zapytała Ginny zdziwionym tonem
Hermiona wzruszyła tylko ramionami i ruszyła w stronę przedziału. Podróż minęła im szybko. Gdy wszyscy zebrali się na sali zaczęło się przemówienie dyrektora. Po kolacji ruszyli do swoich dormitoriów. Chłopaki szybko zajęli się sprawami Quidditcha, a Ginny od razu zasnęła. Brązowowłosa postanowiła odwiedzić Hagrida. Spojrzała na zegarek. Do ciszy nocnej miała jeszcze 1,5 godziny.-Zdążę- Wymruczała do siebie
Wyszła z dormitorium kierując się do chatki olbrzyma. Ciągle myślała co przyniesie jej ten rok. Pierwsza klasa- troll, druga- komnata tajemnic, trzecia-Syriusz, piąta- Całe zamieszanie z Voldemortem i Zakonem i teraz- 6klasa. Ciekawe co ten rok jej przyniesie. Z myśleń wyrwały ją czyjeś ręce ciągnące ją do dormitorium Slytherinu.
-Puść mnie Crabbe!-Krzyknęła
-Cicho bądź!- Warknął chłopak
-Czego ode mnie chcecie?!- Ciągnęła wyrywając się
-Zabawić się- Zaśmiał się chytrze Gregory
Wepchnęli ją do pokoju na tyle mocno, że upadła na kolana. Goyle kopnął dziewczynę w plecy, a ta poleciała na twarz.
-I co? Jak się bawisz szlamciu?- Zapytał Vincent kucając przy niej
Dziewczyna spojrzała z pogardą na niego i już miała wyjąć różdżkę, gdy drugi Ślizgon kopnął ją tak, że poturlała się pod ścianę. W jej oczach można było zobaczyć łzy. Kolejny rok poniżania jej przez te ohydne gady. Gregory jednym ruchem ręki przerzucił Gryfonke na plecy wpatrując się w jej zaszklone oczy.
-Zawsze chciałem zobaczyć jak całuję taka seks bomba- Nachylił się nad nią i już miał ją pocałować gdy drzwi do dormitorium otworzyły się z hukiem....
-Książki, zapas piór, ulubiony sweter, trampki...- Mówiła do siebie przeglądając rzeczy w kufrze
Gdy wybiła 8.00 dziewczyna zeszła do kuchni gdzie czekała na nią mama z przepysznym śniadaniem.
-Cześć mamusiu- Powiedziała dając jej całusa w policzek
-Cześć córciu- Odpowiedziała kobieta
-Wszystko masz?- Dodała po chwili nalewając do kubka ciepłej herbaty
-Tak- Odpowiedziała Hermiona
-Znów nam wyjeżdżasz na rok- Westchnął pan Granger wchodząc do pomieszczenia
-Przyjadę na święta tatusiu- Uśmiechnęła się
Po śniadaniu pobiegła do łazienki. Wzięła szybki prysznic. Ubrała się w jasne dżinsy, białą bokserkę i szary sweterek. Swoje piękne brązowe włosy związała w niedbałego kucyka. Kilka niesfornych kosmyków opadało na twarz dziewczyny. Nałożyła lekki makijaż. Gotowa i uśmiechnięta poszła po swoje rzeczy. Pożegnała się z rodzicami i teleportowała się do Nory. Zapukała cicho. Gdy drzwi się otworzyły stanęła w nich ruda dziewczyna
-Hermiona!-Ginny rzuciła się jej na szyje
-Ginny!- Przytuliła koleżankę
Chwile później siedziały już przy stole na obiedzie. Wszyscy żywo rozmawiali, śmiali się, wygłupiali. Uwielbiała przesiadywać w Norze. Czuła się jak u rodziny. Oni traktowali ją tak samo. Po kilku godzinach spędzonych u państwo Weasleyów, wszyscy teleportowali się na peron 9 i 3/4 czekając na pociąg. Szli w stronę pociągu, który właśnie podjechał gdy brązowowłosa na kogoś wpadła. Podniosła wzrok i zobaczyła silną posturę Malfoya
-Patrz jak łazisz szlamo!- Odezwał się Vincent Crabbe
-Nie zauważyłam Cie! Przepraszam- Wydukała dziewczyna
Chłopak popatrzył na nią z góry. Była taka mała przy jego 192 centymetrowym wzroście.
- Weszłaś na wielkiego arystokratę i myślisz, że jakieś głup...- Nie dokończył bo blondyn mu przerwał
-Zamilcz!- Spojrzał zabójczo na chłopaka
-Ale..- Odezwał się cicho Crabbe
-Nic się nie stało- Uśmiechnął się blado do dziewczyny i wszedł do pociągu
-Kto to był i co zrobił z Malfoyem- Zapytała Ginny zdziwionym tonem
Hermiona wzruszyła tylko ramionami i ruszyła w stronę przedziału. Podróż minęła im szybko. Gdy wszyscy zebrali się na sali zaczęło się przemówienie dyrektora. Po kolacji ruszyli do swoich dormitoriów. Chłopaki szybko zajęli się sprawami Quidditcha, a Ginny od razu zasnęła. Brązowowłosa postanowiła odwiedzić Hagrida. Spojrzała na zegarek. Do ciszy nocnej miała jeszcze 1,5 godziny.-Zdążę- Wymruczała do siebie
Wyszła z dormitorium kierując się do chatki olbrzyma. Ciągle myślała co przyniesie jej ten rok. Pierwsza klasa- troll, druga- komnata tajemnic, trzecia-Syriusz, piąta- Całe zamieszanie z Voldemortem i Zakonem i teraz- 6klasa. Ciekawe co ten rok jej przyniesie. Z myśleń wyrwały ją czyjeś ręce ciągnące ją do dormitorium Slytherinu.
-Puść mnie Crabbe!-Krzyknęła
-Cicho bądź!- Warknął chłopak
-Czego ode mnie chcecie?!- Ciągnęła wyrywając się
-Zabawić się- Zaśmiał się chytrze Gregory
Wepchnęli ją do pokoju na tyle mocno, że upadła na kolana. Goyle kopnął dziewczynę w plecy, a ta poleciała na twarz.
-I co? Jak się bawisz szlamciu?- Zapytał Vincent kucając przy niej
Dziewczyna spojrzała z pogardą na niego i już miała wyjąć różdżkę, gdy drugi Ślizgon kopnął ją tak, że poturlała się pod ścianę. W jej oczach można było zobaczyć łzy. Kolejny rok poniżania jej przez te ohydne gady. Gregory jednym ruchem ręki przerzucił Gryfonke na plecy wpatrując się w jej zaszklone oczy.
-Zawsze chciałem zobaczyć jak całuję taka seks bomba- Nachylił się nad nią i już miał ją pocałować gdy drzwi do dormitorium otworzyły się z hukiem....
Prolog
Hogwart- Najlepsza szkoła magii i czarodziejstwa. Młoda brązowowłosa dziewczyna, za nie długo miała zacząć 6 rok właśnie w tej szkole. Z niecierpliwieniem czekała, aż wreszcie wakacje dobiegną końca, a ona wróci do domu- do Hogwartu. Właśnie tam czuła się jak w domu, tam miała przyjaciół, tam mogła w spokoju czarować. Zastanawiała się co ten rok jej przyniesie.
Chyba sama się nie spodziewa, że miłość. Która wbrew pozorom wydaje się być głupim żartem. Dwaj najwięksi wrogowie. Bogaty arystokrata i ona..- Szlama. Czy to jest możliwe?....
Chyba sama się nie spodziewa, że miłość. Która wbrew pozorom wydaje się być głupim żartem. Dwaj najwięksi wrogowie. Bogaty arystokrata i ona..- Szlama. Czy to jest możliwe?....
Subskrybuj:
Posty (Atom)